Skocz do zawartości

Czy wiesz, że...

szynszyla może dożyć 20 lat?




Zawartość z najwyższą reputacją


#92369 Żywienie szynszyli - okiem weterynarza

Napisane przez Jakub Kliszcz dnia 22 luty 2015 - 21:38

Drodzy Państwo, Użytkownicy Forum.

Nazywam się Jakub Kliszcz i jestem lekarzem weterynarii. Zajmuję się przede wszystkim stomatologią. A wśród moich pacjentów dość liczną grupę stanowią szynszyle.
 
Do zalogowania się i napisania tego posta zmotywowała mnie pewna wiadomość, jaką dostałem od osoby, która już ładnych parę lat hoduje szynszyle. Przy okazji jest moją znajomą i ostatnio wybrała się do mnie na wizytę ze swoimi zwierzakami. Być może udziela się i na tym forum..., ale to akurat najmniej ważne.
 
Rzecz tyczy się żywienia Waszych zwierząt przez Was – Drodzy Opiekunowie. Okazało się, że wizyta otworzyła oczy mojej znajomej na kilka rzeczy, ale przy okazji otworzyła także oczy mi. Bo to, co napisała, zmroziło mi krew żyłach. Mało tego, to co wyczytałem dziś na tym, i na kilku podobnych forach, ścięło tą zmrożoną krew w kryształki lodu.
 
Oto treść listu:
 

No to tak – kopnąłeś mnie zdrowo – ale hmmm szkoda, że tak późno 

Zawsze wydawało mi się, że w miarę dobrze zajmuje się swoimi zwierzakami, sporo czytam, ale jak się okazuje nie do końca. Choć zaglądałam już do kilku Twoich artykułów, a ten z ziółka zwykle polecam jako podstawową lekturę to i tak, jak sam widzisz coś nie wyszło. Tylko, jeśli ja niewiele wiem, to przeraża mnie jak olbrzymia jest niewiedza ogólnie. 

Dyskusje toczą się wokół tego czy beaphar i selective jest dobry czy zły, ilość szyli karmionych vitapolem jest mega duża – bo skora lubią i nic im nie jest…. Moje wywody, że siano to podstawa diety zwykle są ucinane krótkim no jak nie je, to nie będę go głodzić. Więc jaka karmą karmić, bo przecież nie lubią siana… No próbowałam z VL ale jednak wolą vitapol – to takie standardowe dyskusje. I póki co głównie jest „walka” o to ze vitapole i megany nie są zdrowe. Do etapu siano i jakie zioła to jeszcze daleka droga, inna bajka, że sama muszę się nauczyć tego jakie zioła ile i w jakich kombinacjach. Tak naprawdę w tym momencie to sama nie wiem jak je karmić....

I tak się zastanawiam, czy w ogóle powinnam doradzać i komentować skoro sama mam takie zaległości i zasadzie niewiele wiem. Moje myszy siano i zioła miały zawsze, a karmę jedynie w niewielkiej ilości (tu przydałaby się definicja niewielkiej ilości) ale i tak jak widać było jej za dużo, jeśli kiedyś siano jadły mało chętnie, jeśli już to wcinały zioła, a teraz nie ma z tym większego problemu. 

I to moje żywienie nie jest dobre, a większość żywi jednak odwrotnie więcej karmy, a siano i zioła jako dodatek, problem też w tym, że za dobre karmy uważane są poza VL także beaphar i selective, które w składzie mają głównie zboża( i nie powiem, moje beaphara zaczęły jeść, kiedy zaczęły się problemy z zębami - bo to chciały jeść, niestety wtedy nie znałam ani Ciebie ani Agaty [chodzi o moją koleżankę z pracy – Agatę Godlewską] i doradzano, że raczej trzeba dawać to, co smakuje, a beapharem da się szybko podtuczyć – tak wiem, już wiem, utopia…. Ale karma została na blisko dwa lata). 

Naprawdę poczułam się dziś głupia. Zwyczajnie głupia i niedouczona. Szkoda tyko, że dla zwierzaków moja głupota trwała za długo i to, że coś wiem więcej, jest dla nich marna pociechą...

Kolejna utopia w którą wierzyłam, to to, że główna przyczyna zębowych problemów u szynszyli są wady genetyczne – i obawiam się, że te przekonania najtrudniej zmienić, bo trzeba przyznać przed sobą, że samemu źle się coś robiło. Wygodniej wierzyć, że nie mieliśmy na to wpływu, że zwierzak nie je, bo ktoś nieodpowiedzialnie rozmnaża, niż to, że ja go źle karmię, bo przecież ja chce dobrze. I niby wiem, że nawet jeśli na pewne rzeczy wpływu nie mamy, to odpowiednia dieta spowalnia proces psucia się tych zębów, niemniej to przekonanie będzie najtrudniej zmienić, bo jest ono teraz bardzo hmmm popularne. 

Zastanawia mnie teraz, w jakim stanie są zęby pozostałej dwójki, ale pewnie to kiedyś sprawdzę – chyba, że pracujesz w weekend to pójdę za ciosem. Generalnie dziękuję za potrząśnięcie.

To tyle z moich wynurzeń - przepraszam za upierdliwość, ja chętnie jeszcze podpytuję, posłucham rad i poczytam coś więcej jeśli tylko będziesz miał chwilę i chęć – bo pewnie dla Ciebie to żadna przyjemność - w każdym razie jak zechcesz, to ja chętnie posłucham.

Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję !

 

 
Przejdę od razu do rzeczy, bo post i tak będzie długaśny.
 
Wpisałem w googlach hasło "żywienie szynszyli" i na 10 linków tylko 2 mają sens. Bynajmniej nie znajdują się w pierwszej piątce. Pozostała treść to, za przeproszeniem, dobroduszne głupoty, spisane być może w dobrej wierze, jednak dalekie od prawdy... Postaram się wyjaśnić dlaczego.
Drodzy Państwo, w warunkach naturalnych szynszyle zjadają jedynie od 11 do 21 gatunków roślin, w zależności od obfitości opadów w sezonie. Ich dietę w większości stanowią 3 gatunki sukulentów, tj: Puya berteroniana, Nassella chilensis i Bridgesia incisaefolia. W niektórych okresach pierwszy gatunek, czyli Puya, może stanowić 80% diety. Zjadany pokarm zawiera w przybliżeniu 66% włókna pokarmowego. Zainteresowanych źródłopisem odsyłam do: Cortes A., Miranda E., Jimenez J.E. : Seasonal food habits of the endangered long-tailed chinchilla (Chinchilla lanigera): the effect of precipitation. Mammalian Biology 2002,67,167-175.
 
Zatem twierdzenie, że dieta dzikich szynszyli jest urozmaicona i bogata, jest błędne. W Chile gatunek Chinchilla lanigera wymiera dlatego właśnie, że coraz mniejszy staje się obszar występowania jednej rośliny – wspomnianej Puya berteroniana.
 
Ale w centrum Państwa zainteresowania są z pewnością zwierzęta, które macie w domach. Skupię się więc na nich przede wszystkim.
Szynszyle są w stanie dożyć nawet 20 lat, choć ich średnia długość życia to jedynie około 8. Dlaczego? Nie jest to wina chorób genetycznych. W ogóle nie jest to wina jakiś przypałętujących się, losowych chorób, nowotworów, bakterii czy wirusów. Jest to w 90% wina diety. Niedoborów witaminowo-mineralnych, otyłości, spadku odporności, nieprawidłowej pracy i postępujących zwyrodnień układów, narządów i tkanek. Pierwszym ogniwem jest dieta. Rynek komercyjny, a w ślad za nim nieświadomi Właściciele, oferują zwierzętom liczne mieszanki ziaren, karmy granulowane, owoce oraz warzywa, bez oglądania się na faktyczne potrzeby gatunku. Gatunku, który został udomowiony na szeroką skalę bardzo niedawno, więc jego potrzeby żywieniowe nie zdążyły diametralnie się zmienić.
 
 
Żywienie szynszyli domowej jest trudne. Po pierwsze dlatego, że gatunki roślin rodzimych są zupełnie inne niż te z Ameryki Południowej, a po drugie dlatego, że wszelkie normy odnośnie żywienia szynszyli (tabelki, wykresy, składy procentowe i inne mądrości) są de facto danymi przeniesionymi żywcem z komercyjnych hodowli królików. Dziś profesjonalni hodowcy fermowych szynszyli dłubią trochę w temacie, ale wciąż daleko tym zaleceniom do domowego pupila. Nie są wydawane także profesjonalne książki o szynszylach, czy to w ujęciu hodowlanym czy weterynaryjnym, więc cała wiedza jaką posiadam pochodzi z praktyki, internetowych poszukiwań, lub rozmów z uczonymi pasjonatami. Wychodzę z założenia, że dieta domowej szynszyli powinna stanowić jak najwierniejsze przedłużenie odżywiania zwierząt w warunkach naturalnych.
 
 
Według mnie podstawowym błędem Właścicieli jest podawanie karm komercyjnych. Nie ma lepszych, czy gorszych. Wszystkie to syf. Mieszanki, granulaty, karmy ekstrudowane, słowem wszystkie sprzyjają albo karmieniu selektywnemu albo ograniczają spożycie włókna pokarmowego, czyli inaczej błonnika. Najmniej złe są pellety, ale sposób ich produkcji wciąż wywiera wpływ na skład produktu końcowego. W wielu postach, także na tym forum, przebijają się pytania o to, co szynszyla może jeść. W sumie, jeść może wiele różnych rzeczy. Ale temat proporcji jest często pomijany. We wszystkich domach, jakie odwiedzałem w trakcie wizyt domowych schemat był ten sam. W szufladzie stała jedna torba siana, dwie torby ziół i 10 różnych torebek pestek dyni, migdałów, brokułów, kwiatostanów malwy, pyłków kwiatowych, topinamburów, żurawin, malin, rodzynków. Mili Państwo – siano oraz zioła suszone powinny stanowić 95% diety. Siano powinno być zawsze dobrej jakości i stale dostępne. Reszta to dodatek. Szynszyle nie potrzebują białka z brokuła, nie potrzebują tłuszczu z pestki słonecznika czy witamin z pyłku kwiatowego. Potrzebują 2/3 włókna w diecie. Z tego włókna flora bakteryjna w jelitach zbuduje sobie wszystkie potrzebne białka, czy witaminy, a zwierzę odzyska te związki w akcie cekotrofii – czyli zjadania własnego kału. Reszta to dodatki, żebyście Państwo, a nie szynszyle, poczuli się lepiej.
 
 
Przez styczeń oraz luty 2015 prowadziłem zorganizowaną przez siebie akcję „Zdrowych Zębów” w ramach której wykonywałem badania stomatologiczne, oceniając kondycję zębów od strony jamy ustnej oraz na zdjęciach rentgenowskich czaszki. Na kilka dziesiątek szynszyli jakie wzięły udział w akcji jedynie kilka nie nosiło znamion choroby stomatologicznej. Były to zwierzęta ok 1,5 – 2 lat, u których – jak podejrzewam – wada dentystyczna nie zdążyła się jeszcze rozwinąć. Pozostałe osobniki w wieku od 1,5 do 13 lat miały od lekkich do umiarkowanych objawów. Nie znalazł się ani jeden zupełnie zdrowy zwierzak powyżej 2 roku życia! Ale około 70 – 80% tych szynszyli nigdy nie miało zdiagnozowanych problemów z zębami. A przecież choroba stomatologiczna nie powstaje w tydzień... do tego trzeba lat. Wyniki ankiet na temat żywienia, jakie wypełniali Właściciele tych zwierząt chyba pokrywają się z wiedzą forumową. Zostawię je więc bez komentarza.
 
 
O ile zalecenia dietetyczne o których piszę, mogą być łatwo spełnione w odniesieniu do młodych osobników, których preferencje pokarmowe dopiero się kształtują, o tyle dużo większy problem pojawia się u starszych zwierząt – kilku, kilkunastoletnich z zakorzenionymi przyzwyczajeniami. W takich przypadkach należy przede wszystkim sprawdzić, czy dany zwierzak ma w ogóle fizyczne możliwości wrócenia do odpowiedniej diety. Przerośnięte zęby, zapalenia kieszonek dziąsłowych, pogłębione zębodoły, zwyrodnienia kości szczęk i żuchw, to tylko niektóre niewykrywalne w warunkach domowych choroby, które uniemożliwią zwierzakowi jedzenie siana w potrzebnych ilościach. Niestety podobnych zmian nie można już cofnąć czy wyleczyć. Tacy... celowo użyję tu słowa „Pacjenci”, powinni zostać na karmie jaką lubią, jedynie zmniejszając udział smakołyków w diecie. Najpewniej prędzej czy później choroba stomatologiczna się ujawni i zaczną się niełatwe i dla lekarza i dla Właściciela dylematy zupełnie innej natury. U tych, u których zmiany w kościach i zębach nie zaszły za daleko doradzam cierpliwość i wytrwałość. Powolne odchodzenie od karm, zwiększanie ilości suszy. Nauka jedzenia wraz z wkładaniem pojedynczych źdźbeł do ust, czy opryskiwanie siana delikatną mgiełką wodną z dodatkiem np. miodu do smaku.
 
 
To wszystko Drodzy Państwo. Mam nadzieję, że nie zmarnowałem swojego i Waszego czasu. Pragnę zaznaczyć, że temat żywienia został ruszony tu dość powierzchownie. Nie wszystko zostało napisane, gdyż celem tych wypocin było ukazanie źródła problemu, a nie jego analiza i wysnucie wniosków. Liczę, że spojrzycie od dzisiaj nieco inaczej na żywienie Waszych szynszyli.
 
 
Lek. Wet. Jakub Kliszcz.
 
PS: Zainteresowanym i anglojęzycznym polecam bardzo dobry artykuł dotyczący roli siana w diecie królika i gryzoni.
http://www.rabbit.org/care/Hay.pdf


  • 3


#85580 Sylwester a szynszyle

Napisane przez Ethelen dnia 11 grudzień 2014 - 20:53

Niektórzy z nas będą pierwszy raz wchodzić w nowy rok jako opiekun szynszyli. Inni, mający do tej pory odporne na hałasy osobniki, możliwe, że doczekali się młodziutkich szynszylek,  :D które będą po raz pierwszy doświadczały nocy sylwestrowej. Sądzę, że warto rozwiać wątpliwości wszystkich, którzy obawiają się pozostawić je same i zastanowić się, jak można zabezpieczyć puchacze w tą niezbyt przyjemną dla nich noc. 
 
Czy szynszyle boją się wystrzałów?
 
W dużej mierze zależy to od konkretnego osobnika. Są takie, które ze spokojem znoszą odgłosy wybuchów i rozbłyski światła, jednakże są takie, które wpadają w panikę i nerwowo skaczą i biegają po całej klatce.
 
Mam strachajłę. Jak mogę mu pomóc?
 
Nie zmieniaj miejsca klatki! 
 
Po pierwsze - odradzam jednorazowe wynoszenie klatki do łazienki, na strych czy do piwnicy. Będzie to dla nich nowe otoczenie, co już może spowodować stres. Uczucie to spotęgują wystrzały odbijające się echem w rurach, zwielokrotniając hałas w łazience.  Warto jednak przygotować pokój, w którym są szynszyle - zaciągnąć zasłony, opuścić rolety. Niektórzy, przy bardzo nerwowych zwierzakach, próbują też zasłonić okna kocem - żeby wytłumić chociaż częściowo hałasy i ograniczyć rozbłyski. 
Jednakże, jeśli impreza ma się odbyć u Ciebie w domu, w pokoju gdzie są szynszyle - warto przenieść je do innego pokoju i poinformować gości, że zostaje on wyłączony z działań sylwestrowych, a po północy zajrzeć do nich samemu i je uspokoić. Dobrze by było jeszcze przed Sylwestrem pokazać im nowy kąt - np. sypialnię, w której spędzą tą noc. 
 
Zadbaj w szczególności o bezpieczeństwo
 

Gdy mamy szynszylę, która na co dzień reaguje nerwowo - np. jeśli kiedyś upadła wam książka, a w klatce zrobiło się małe tornado - warto ograniczyć możliwość urazów.

  • Jeśli paśnik typu druciane korytko (ładowany sianem od góry) znajduje się wewnątrz klatki - dobrze byłoby go przenieść na zewnątrz - szynszyle poradzą sobie z wydłubywaniem sianka poprzez pręty, a my mamy pewność, że nie utknie im łapka podczas nerwowych skoków (mieliśmy na forum taki przypadek, który niestety skończył się amputacją łapki). 
  • Sprawdźmy, czy hamak jest umocowany poprawnie i nie poluzował się od ostatnich szaleństw, czy nie leżą gdzieś niepotrzebne okorowane patyki oraz czy miseczki są prawidłowo zamocowane.
  • Jeśli zwierzak ma tendencję do przewracania misek - warto zainwestować w taką, która jest przykręcana na obręcz i mocno ją dokręcić, dopiąć klipsem, ciężkie ceramiczne miseczki odsunąć jak najdalej krawędzi półek, lub jeśli to możliwe, również spróbować umocować je klipsem. Jest to szczególnie istotne, jeśli wyjeżdżacie na Sylwestra i nie będzie Was 2-3 dni w domu - wówczas możecie mieć pewność, że Wasz zwierzaczek nie będzie głodował do Waszego powrotu, gdyż nie uda mu się rozsypać karmy po całej klatce.
Załączony plik  sylwester4.jpg   42,65 KB   0 Ilość pobrań

 

  • Jeśli Wasza klatka/woliera jest bardzo wysoka - np. łączona z 2 klatek, przerobiona z szafy, bądź  budowana przez Was lub na zamówienie - warto pomyśleć o rozwieszeniu dodatkowego hamaka w połowie wysokości, który będzie łapał spadające, w razie nieudanego skoku, szynszyle. 
 
Dodatkowe przyjemne elementy wyposażenia klatki - tylko dla niezainteresowanych pożarciem tkanin! 
  • Jeśli macie zwierzaka, który nie ma tendencji do gryzienia materiałów, a mieszka sam - można spróbować "zaprzyjaźnić" go z pluszakiem. Wiele samotnie żyjących w klatce szynszyli lubi się przytulać do pluszaka (chociaż są i takie, które pożarły by go żywcem).  Zadbajcie jednak, aby nie miał on plastikowych (pysznych-pysznych) elementów, oraz wystających nitek. 
  • Domek można przykryć małym, cienkim, polarowym kocykiem - często takim, jakie są polecane do transporterka, albo kawałkiem starego polarowego szalika, mocując go tak, aby nie zasłaniał wejścia. Azyl będzie częściowo osłonięty, a przy okazji, dach domku zyska miękką podkładkę. Pilnujcie jednak temperatury w pokoju i nie rozkręcajcie grzejników na maksymalne grzanie. Szynszyle łatwo mogą się przegrzać, gdy będą nerwowo starały się uciekać przed hałasem.

Załączony plik  sylwester 1.jpg   27,44 KB   1 Ilość pobrań

 
Dla wyjazdowiczów
 
Jeśli planujecie wyjazd na dłużej - polecam zajrzeć do tego wątku: http://forum-szynszy...jazd#entry42202 W wielkim skrócie - zadbajcie o opiekę, rozrywkę, dostęp do jedzenia i odpowiedni poziom wody w poidle. 
 
Gdy umówiliście się z kimś, że będzie zaglądał do zwierzaków - warto poprosić tą osobę, aby 1.01 podskoczyła do Was rano i sprawdziła stan poidła, miseczek i ogólnego zdrowia. Jeśli nie macie takiej osoby - spróbujcie poszukać tutaj na forum - http://forum-szynszy...d-szynszylem/, być może ktoś z Waszego miasta planuje kameralną imprezę w domu i mógłby mieć oko na Wasze zwierzaki przez kilka dni, czy to biorąc je do siebie pod opiekę, czy też zaglądając do nich chociaż co drugi dzień.

Załączony plik  sylwester3.jpg   58 KB   1 Ilość pobrań

 


Wszystkim ogarniętym szynszylozą oraz ich szynszylom życzymy dużo szczęścia w Nowym Roku!   :sylwester: 


Jeśli i wy macie pomysły i sprawdzone sposoby na zwiększenie komfortu swoich podopiecznych w sylwestrową noc, to nie zapomnijcie się nimi podzielić! 

  • 3


#105787 BIEGUNKA: osowiałość, brak apetytu, luźne stolce

Napisane przez Stwór dnia 24 czerwiec 2015 - 11:12

Dwie dziewczynki też będą się kochać - a nie narobią kolejnych małych szynszylątek. Poczytaj sobie tutaj -> http://forum-szynszy...czka-samotność/ Napisz, może rozwiejemy Ci trochę wątpliwości. Rozmnażanie zwierząt to ogromne przedsięwzięcie, potrzeba drugiej klatki porodówki, czasem trzeba dokarmiać młode co 2 godziny (w nocy też!), pomijając już to, że samiczkę trzeba oddzielić o samca przed porodem i ponowne łączenie może zająć nieco czasu. Znalezienie domu dla małych szynszylków, zwłaszcza standardów, też proste nie jest - a po 3 miesiącach trzeba oddzielić je od rodziców i braci od sióstr, bo zaczną się mnożyć między sobą, a to zdrowe nie jest.


  • 3


#95341 Chore szynszyle w zoologicznym!

Napisane przez Poziomka dnia 28 marzec 2015 - 17:17

Moja mama była w tym sklepie zoologicznym wczoraj i sprawa wygląda następująco:

 

Brak czarnego chorego szynszyla, o którym bartek007 mówił wcześniej. Na dzień wczorajszy w sklepie były dwa standardy - mama nie widziała białasa, ale możliwe , że był tam w jakiejś ukrytej klatce,ale mimo przyglądania się nic nie znalazła.

Dwa standardy są zdrowe tzn. z obserwacji wynika, że nic im nie dolega. Nie ma krwawych ran i wyrywania futra. 

Moja mama "agentka" udawała, że jest zainteresowana zakupem, więc miała kulki na rękach.Ekspedientka też dużo opowiadała.

W klatce mają wodę, karmę i siano. Nie jestem w stanie określić jaka to karma, bo moja mama na serio nie zna się na tym, ale podejrzewam, że taka jak dla wszystkich zwierząt w zoologicznym.

Mając powyższe na uwadze wszystko wydaje się być w porządku. Zero zaniedbań. Niestety nie mamy pojęcia, co stało się z tym czarnym szynszylem.

Niestety mój tryb racy w godzinach 7-19 nie pozwala mi zaglądnąć do tego sklepu, a po 12 h muszę jechać jeszcze 60km do domu,ale moja mama obiecała, że będzie tam zaglądać. Pracuje zazwyczaj do 16, więc po pracy ma czasem podejść zobaczyć,ale nie za często, żeby podejrzeń nie było.

Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy już nigdy więcej.

Martwi mnie tylko los tego czarnuszka :(

Gdyby wrócił to dam wam znać.


  • 2


#95318 Luśka i jej niespodzianka :o :)

Napisane przez Yoshiko dnia 28 marzec 2015 - 13:54

Witamy maluszka na świecie! :D U mnie było podobnie, ale z ta różnicą, że ja byłam prawie pewna ciąży samiczki. Elza jak dużą masz klatkę? Jaka odległość między prętami? Maluch z mamą przez pierwsze 14 dni życia powinien być w tzw. porodówce, żeby maluch wspinając się po prętach nie zrobił sobie krzywdy, kiedy od nich odpadnie. Moja miała około 65 cm, stabilny, narożny domek, porządnie przylegający do ścian klatki (coby maluch nie miał możliwości wciśnięcia się za niego), a na środku miałam rozpięty hamak (w połowie wysokości). Zdarzało się, że Aki dreptał na samą górę po prętach, a potem odklejał się i lądował prosto na hamaku. Pierwsza kąpiel w piachu malucha, jak i mamy dopiero po 14 dniach od porodu. Mamę spokojnie możesz puszczać na wybiegi, będzie bardzo pilnowała malucha i jak tylko piśnie, to będzie do niego biegła. Mój Aki 4-tego dnia życia opanował samodzielne wychodzenie z klatki, więc musiałam go dodatkowo pilnować. Przez okres karmienia, jak Didaś wspomniała, mama powinna dostawać mieszankę laktacyjną. Podaję przepis od hodowcy (ja również ją podawałam): łyżeczka siemienia lnianego, łyżeczka, płatków owsianych i łyżeczka słonecznika (jedyny naturalny i nie prażony jaki dorwałam, wtedy, to łuskany). Można też podać połowę tej porcji. Mlekopędne działanie ma również pokrzywa. :) Przez te 14 dni, dobrze by było, trzymać nową rodzinkę,o ile masz do nich dostęp, na wiórach jaśkowych, które będą stanowić dodatkową amortyzację w razie upadku malucha. Uff, ale się rozpisałam. Nie sposób doradzić w kilku słowach. :P Żeby podejrzeć płeć, to weź malucha na dłoń, podnieś na poziom oczu, a drugą ręką zła leciutko za nasadę ogonka i podnieś w górę. Jeśli między cewką, a odbytem jest widoczna przerwa, to samiec, a jeśli tej przerwy nie ma - samiczka. Życzę samiczki z całego serca! :) W razie potrzeby szybkiej informacji pytaj. :D Uff, ale się rozpisałam! Zdrówka dla całej rodzinki! <3


  • 2


#87939 CIĄŻA: ile trwa / jak rozpoznać / jak się przygotować / inne

Napisane przez hipolog123 dnia 11 styczeń 2015 - 17:06

Hej dużo osób pyta jak wygląda czop kopulacyjny  :oczko:  mi się dziś znów udało go zobaczyć u samiczki Ori, przesyłam również zdjęcie resztki czopu również Ori z zeszłego roku  ;)

czop Ori Mio styczen 2015
czop Ori 2014

  • 2


#85332 Jak zrobić szynszyli zastrzyk podskórny?

Napisane przez Ethelen dnia 09 grudzień 2014 - 22:12

Garść porad praktycznych z podawania kroplówki podskórnej i ogólnie zastrzyków:

 

  • kroplówka nie może być ani za zimna ani za ciepła (chociaż lepiej żeby była ciut chłodniejsza niż miała by być za ciepła). Po wyciągnięciu z chłodnego miejsca najlepiej podgrzać ją pod biurową lampką przez chwilę przed podaniem i sprawdzić na dłoni - płyn powinien być lekko odczuwalnie chłodniejszy. Podanie za chłodnej kroplówki spowoduje, nerwowość u zwierzaka i wyrywanie się.
  • super sprawdziły się u mnie igły-motylki. Trudno je dostać, bo w medycynie ludzkiej się od nich odchodzi, mi udało się domówić odpowiednią ilość przez doz.pl 
    Na strzykawkę zakładałam taki oto wężyk. Dzięki "skrzydełkom" nawet kiedy maluch nagle się szarpał igła pozostawała na miejscu.
  • do robienia zastrzyków warto zaangażować drugą osobę. Jeśli szynszyla nie jest przyzwyczajona do jej dotyku, dać jej zwierzaka do potrzymania (bez kroplówek) - aby poznała możliwości, rodzaj chwytu a i sam zwierzak zapoznał się z osobą, która będzie go trzymać. 
  • zastrzyki warto podawać raz z jednej raz z drugiej strony. Np. rano wkłuwałam się z lewej, po południu z prawej.
  • podczas przygotowania cieczy do podania pamiętajcie o "wypchnięciu" bąbelków powietrza ze strzykawki, igły i wężyka.
  • po podaniu zastrzyku - nagradzajcie pysznym :) 

  • 2


#83425 OCZY: łzawienie / ropa / zatkane kanaliki / ślepota / inne

Napisane przez Quiet dnia 19 listopad 2014 - 19:36

zdjęcie oczka Tupcia podczas leczenia gruczołów te żółtawe grudki to własnie gruczoły meiboma na zdjęciu już są podleczone, ale nadal widoczne są zgrubienia ujścia kanaliku. Przed nami jeszcze długie leczenie.

Załączone pliki


  • 2


#75303 Gotowe jadłospisy

Napisane przez didaś dnia 18 sierpień 2014 - 22:59

Poniżej wklejam gotowe jadłospisy wybrane z tematu http://www.forum-szy...szyle-vt634.htm

Codziennie podajemy oczywiście świeżą wodę, łyżkę karmy na jeden ogon, siano ile zjedzą bez limitu, kontrolujemy stan zjedzenia sepii i ilość gałązek do chrupania.

Pamiętajmy, najlepiej podawać codziennie 4-5 rodzajów ziół, 1-2 razy w tygodniu mieszankę odpowiednich nasion, 1-2 razy w tygodniu mieszankę suszonych warzyw, raz w tygodniu pyłek pszczeli. Ale że możliwości są różne, poniżej macie kilka propozycji (jeśli pojawią się jakieś ładne jadłospisy w tamtym temacie, będą dodawane również tutaj):


bartek007

PONIEDZIAŁEK

-siemię lniane
-babka lancetowata
-melisa
-liście jeżyny
-nagietek
-czarna malwa
-rumianek
-topinambur
-cykoria

WTOREK

-pyłek pszczeli
-mniszek lekarski
-liście truskawki
-rumianek
-hibiskus
-mięta
-cykoria
-topinambur

ŚRODA

-liście porzeczki
-liście maliny
-krwawnik
-rumianek
-czarna malwa
-ziele owsa
-topinambur
-cykoria

CZWARTEK

-melisa
-liście jeżyny
-hibiskus
-nagietek
-rumianek
-skrzyp polny
-owoc róży
-topinambur
-pasternak

PIĄTEK

-babka szerokolistna
-liście poziomki
-owoc róży
-mięta
-rumianek
-liście pokrzywy
-cykoria
-korzeń mniszka

SOBOTA

-liście truskawki
-liście brzozy
-rumianek
-nagietek
-czarna malwa
-mięta
-ziele owsa
-topinambur
-cykoria

NIEDZIELA

-liście maliny
-lipa (liście i kwiaty)
-natka pietruszki
-owoc róży
-nagietek
-rumianek
-czarna malwa
-topinambur
-cykoria

Jako smakołyki: suszone pomidorki, suszone banany, pestki dyni, pistacje (niesolone), suszone jabłko, migdały, słonecznik, suszona marchewka. Siano jabłkowo-marchewkowe, siano melisowe, sepia i świeża woda codziennie.


Lolivette

PONIEDZIAŁEK - sianko melisowe, liść maliny, siemię lniane, natka pietruszki, nagietek, czarna malwa, rumianek, topinambur, żurawina i cykoria

WTOREK - sianko z tymotką, pyłek pszczeli, płatki kwiatów, babka, rumianek, morwa, cykoria i topinambur

ŚRODA - sianko z melisą, liście maliny, rumianek, fioletowa malwa, owoc róży, ziele owsa, krwawnik, topinambur i pomidorek

CZWARTEK – sianko z melisą, liść maliny, nagietek, rumianek, chaber, topinambur i kiwi

PIĄTEK –sianko miętowe, owoc róży, płatki słonecznika, liście pokrzywy, cykoria i topinambur, korzeń mniszka

SOBOTA –sianko z tymotką, liść maliny, płatki kwiatów, nagietek, czarna malwa, ziele owsa, topinambur i cykoria

NIEDZIELA –sianko meliskowe, liście maliny, owoc róży, nagietek, płatki słonecznika, fioletowa malwa, topinambur i czarne proso


Alarice

poniedziałek
Melisa lekarska
Pokrzywa zwyczajna – moczopędna
Hibiskus (kwiat)
Liść truskawki
Ostropest

wtorek
Liście jeżyny
Topinambur
Nagietek lekarski
Chaber bławatek –moczopędny

środa
Siemię lniane*
Krwawnik pospolity
Liście morwy białej
Mięta pieprzowa
Liście malin

czwartek
Rumianek pospolity
Koper włoski (owoc)
Liście lipy - moczopędne
Korzeń pasternaku
Groch prasowany

piątek
Nać pietruszki
Ziele owsa - moczopędne
Nasiona dyni

sobota
Podbiał pospolity
Szałwia lekarska**
Owoc dzikiej róży
Jeżówka
Lucerna - moczopędna, w mniejszej ilości niż pozostałe zioła w danym dniu!

niedziela
Liść czarnej porzeczki - moczopędne
Ziarna słonecznika
Czarna malwa
Babka szerokolistna
* - doktor Kliszcz odradza podawanie go zwierzętom - tym niemniej na chwilę obecną nie mogę znaleźć linku, który by to potwierdzał.
** - dziurawiec nie może być podawany zwierzętom chorym i leczonym ze względu na jego fototoksyczność oraz oddziaływanie na ośrodkowy układ nerwowy.



didaś – szynszyla z jelitami atonicznymi, czyli pobudzamy perystaltykę (objawowo wspomagająco Rodi-kolan i Espumisan)

poniedziałek
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki (codziennie dostaje z zalecenia weta, chyba że w końcu brzuszek się ustabilizuje); pyłek pszczeli pół łyżeczki
- do miski listki: liście jabłonki, lście morwy;
kwiatki: po łyżce nagietka, rumianku, malwy

pyszne-pyszne: cykoria podróżnik, topinambur (codziennie wychodzi około 6-10 plasterków, zależnie od ich wielkości), pomidor, owocek morwy

wtorek:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: listek lub dwa pokrzywy, liście morwy białej,
kwiatki: po łyżce rumianku, nagietka, jeżówki

pyszne-pyszne: cykoria podróżnik, topinambur, plasterek kiwi, morwa

środa:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: liście morwy białej, liść lub dwa truskawki
kwiatki: 2-3 owoce dzikiej róży, łyżka ostropestu, pół łyżeczki chabra bławatka, łyżeczka mięty, łyżka rumianku, hibiskusa łyżeczka
pyszne-pyszne: cykoria, topinambur, morwa, dyktatorki- pół ciasteczka

czwartek:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: liście morwy białej, liście jabłonki
kwiatki: łyżka nagietka, rumianku, malwy

pyszne- pyszne: topinambur, cykoria, morwa + jeśli nie ma wzdętego brzuszka kawałek suszonego jabłka

piątek:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: liście jabłonki, liście mowry białej;
kwiatki: 2-3 owoce dzikiej róży, łyżka ostropestu, pół łyżeczki chabra bławatka, łyżeczka mięty, łyżka rumianku, łyżeczka hibiskusa

pyszne-pyszne: topinambur, cykoria, korzeń mniszka, morwa

sobota:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: liście morwy białej, 1-2 listki truskawki,
kwiatki: łyżka rumianku, nagietka, malwy

pyszne-pyszne: topinambur, cykoria, pomidorek suszony, morwa

niedziela:
- na wybiegu siemię lniane, pół łyżeczki
- do miski listki: liście morwy białej, 1-2 listki pokrzywy lub maliny;
kwiatki: łyżka nagietka, rumianku, malwy

pyszne-pyszne: topinambur, cykoria, plasterek kiwi, morwa


Ew3linka


Poniedziałek:
- pokrzywa, liść mniszka lekarskiego, owoc dzikiej róży, krwawnik, rumianek

Wtorek

- babka lancetowata, kwiat nagietka lekarskiego, malina liść

Środa
- skrzyp polny, suszony burka/pomidor

Czwartek
- ziele dziurawca, malina liść, owoc dzikiej róży

Piątek
- liście brzozy, pyłek kwiatowy, rumianek, krwawnik

Sobota
- kwiat chabra, liście+kwiat lipy, malina liść, pestki dyni/słonecznika

Niedziela
- kwiat malwy, pietruszka natka, suszony burak, kwiat nagietka lekarskiego


Codziennie topinambur, cykoria


I wersje nieco skromniejsze, gdy np. kończą nam się zioła ;) bowiem pamiętajmy, że szynszyla powinna mieć codziennie wybór spośród różnych ziół i kwiatów, tak aby sama mogła dobierać sobie składniki, których akurat jej organizm potrzebuje :)


Szyszka7895 (trochę zmodyfikowany zgodnie z uwagami)

Poniedziałek = Liść truskawki, plasterek kiwi

Wtorek = Kwiat nagietka, Pokrzywa lub babka szerokolistna lub mniszek lekarski (zioła moczopędne, stąd tylko jedno z nich)

Środa = krwawnik, owoc morwy białej

Czwartek = liść morwy białej, liść lipy lub gałązka brzozy z liśćmi

Piątek = Nać pietruszki, plasterek kiwi

Sobota = Liść poziomki, liść porzeczki lub gałązka wierzby z liśćmi lub babka lancetowata

Niedziela = liść mięty, plasterek suszonego jabłka

Raz w tygodniu łyżka stołowa mieszanki warzyw np: marchewka, burak, pietruszka, pasternak, pomidor, groszek, dzika róża.
Raz w tygodniu łyżka stołowa mieszanki ziaren, jako karma energetyczna, np.: siemię zwykłe lub złote (lub oba), słonecznik, pestki dyni, amarantus, ostropest plamisty, quinoa (komosa ryżowa).

Codziennie do karmy 2-3 kawałki topinamburu.


agacik

Raz w tygodniu, w poniedziałek tabletka wapna Vitakraft

Poniedziałek: babka lancetowata, kwiat czarnej malwy
Wtorek: liście malin, kora wierzby
Środa: natka pietruszki, rumianek
Czwartek: liście czarnej porzeczki, topinambur
Piątek: babka szerokolistna, owoc dzikiej róży
Sobota: pokrzywa, kwitnący ogród dla szynszyli
Niedziela: krwawnik, kwiat nagietka


Roksana

Poniedziałek - Pyłek pszczeli
Wtorek - zioła podstawowe, morwa
Środa - Troszkę (pół łyżeczki) siemienia lnianego, topinambur, marzenie szynszyla (mieszanka firmy JR Farm)
Czwartek - Dzika róża, troszkę Kwiatów suszonych
Piątek - Zioła uzupełniające, jabłuszko
Sobota - Pomidorek , nagietek
Niedziela - Troszkę siemienia lnianego, ogród szynszyla (mieszanka firmy JR Farm)


  • 2


#32848 Jak zrobić szynszyli zastrzyk podskórny?

Napisane przez didaś dnia 23 kwiecień 2013 - 21:05

Przepraszam za dużą ilość zdjęć, ale wydaje mi się to konieczne.

Czasami mamy do czynienia z nieprzyjemną sytuacją, w której, aby szynszyla wyzdrowiała, musimy podać jej lek podskórnie. Pierwszy raz, o ile ktoś nie zajmuje się tym zawodowo, zawsze przeraża.

Oto skrótowy poradnik, jak to zrobić w miarę sprawnie. Przed pierwszym moim szynszylkowym zastrzykiem słuchałam rad Duszka. Teraz zebrałam całość razem i mimo, że mam nadzieję, że nikomu się nie przyda, pokazuję krótki opis.

Pamiętajcie, że leki podskórnie podajemy tylko i wyłącznie te, które zalecił weterynarz. Tylko i wyłącznie w takich dawkach, w jakich przepisał i wtedy tylko, kiedy mamy to zalecone. Nigdy nie wolno tego robić na własną rękę.

Poniższy poradnik jest poradnikiem stworzonym przez laika, który po prostu co jakiś czas musi podawać leki podskórnie. Weterynarz mówił, że sposób jest w porządku. Za rady dziękuję Duszkowi i proszę o dopisanie uwag, bo ma duże doświadczenie :)

Zaczynamy!


1. Rozdmuchujemy futerko, żeby odsłonić skórę. Odkażamy skórę i futerko- podobno nie jest to konieczne, ja jednak jestem zwolenniczką odkażania i zawsze przemywam środkiem odkażającym. Chwytamy ją nie za mocno, ale na tyle pewnie, żeby się nie wyślizgnęła- tworzymy taki "namiocik", jak na załączonym zdjęciu. 

 

2. Wkłuwamy się i podajemy lek. O szczegółach za moment.

a ) W skórę wkłuwamy się nie na samej górze "namiociku", a bliżej podstawy. Igłę kierujemy w stronę środka namiociku, nie w dół. Chodzi o to, żeby dotrzeć do "luki" pomiędzy skórą.

b ) Dla pewności, że nie przebiliśmy się na wylot, można podłożyć jeszcze palec- np. ten, którym trzymamy skórę opuścić trochę niżej. Ale jeśli będziemy to robić uważnie, nie przebijemy, tylko dotrzemy do tej przestrzeni i zatrzymamy się.

c ) Kiedy dotrzemy do właściwego miejsca, poczujemy nagły brak oporu stawianego igle. Często (ale nie jest to reguła, chociaż bywa to bardzo pomocne zachowanie, szczególnie na początku- takie potwierdzenie) zwierzak w tym momencie zapiszczy, wzdrygnie się. Przy niewprawnej ręce lubi się w tym momencie zacząć wyrywać, dlatego osoba, która trzyma zwierzaka, musi też być o tym uprzedzona. Wstrzykujemy lek spokojnie, ale sprawnie

 

3. Wyciągamy igłę i rozmasowujemy miejsce wkłucia. Jeśli weterynarz nie zabronił, podajemy pyszne-pyszne w ramach przeprosin ;)

 

 

 

Załączone pliki

  • Załączony plik  3.jpg   265,09 KB   17 Ilość pobrań
  • Załączony plik  2.jpg   206,64 KB   16 Ilość pobrań
  • Załączony plik  1.jpg   207,13 KB   27 Ilość pobrań
  • Załączony plik  7.jpg   203,27 KB   18 Ilość pobrań
  • Załączony plik  5.jpg   242,97 KB   16 Ilość pobrań
  • Załączony plik  4.jpg   237,25 KB   16 Ilość pobrań

  • 2


#126814 Szynszyla na dworze.

Napisane przez didaś dnia 18 sierpień 2017 - 17:36

W zasadzie wszystko zostało powiedziane, pokaż szyszce świat przez okno - zabezpiecz okolice i niech sobie ogląda przy zamkniętym oknie z parapetu od wewnątrz ;)


  • 2


#126805 Szynszyla na dworze.

Napisane przez Chinchill@ dnia 16 sierpień 2017 - 12:57

Szynszyli nie można wynosić na dwór ;) pobyt na dworze jest stresujący (hałasy, nowe zapachy)- szynszyle mogą łatwo uciec, mogą też łatwo zarazić się jakąś chorobą (przebywając na dworze lub jedząc trawę)- od dzikich zwierząt- np. ptaki roznoszą wiele groźnych pasożytów, a załatwiają się wszędzie. No i tak jak Black pisze, szynszyle nie mogą jeść świeżej trawy, ani innych świeżych rzeczy :oczko:


  • 2


#125811 ropień w gardle

Napisane przez Aniutka dnia 09 grudzień 2016 - 16:10

@Patrix85, czytałeś ten post? http://forum-szynszy...narza/?p=125755

Jeśli nie przeczytaj. I skorzystaj z dobrej rady, która Ci tu wielokrotnie dawaliśmy - skonsultuj Czibusia u dr Barana w Salamandrze w Krakowie. przecież zależy Ci na dobru tego zwierzaka, więc nie rozumiem dlaczego tak bardzo bronisz się przed ta konsultacją. Sprawa się toczy od 8 miesięcy i niemal od początku sugerujemy Ci konsultację. Zrób ją wreszcie. Jeśli ja z Warszawy (700km w obie strony) byłam w stanie pojechać do Salamandry to jestem pewna, że Ty tym bardziej dasz radę przejechać 160km w obie strony).

Jeśli nie zmienisz swojego podejścia do odżywiania Czibusia, które w jego przypadku po prostu MUSI byc rygorystycznie przestrzegane, to raczej nie ma szans na to żeby ten zwierzak kiedykolwiek znowu był zdrowy. 

Bardzo Cie proszę przemyśl to co napisałam. 


  • 2


#124367 Nagły skurcz? Nie wiem jak to nazwać :(

Napisane przez szynszylka555 dnia 12 październik 2016 - 10:36

najczęściej przyczyną takiego chwilowego "paraliżu" są problemy neurologiczne wynikające z niedoborów minerałów i witamin. Najprościej i najbezpieczniej jest uzupełnić minerały i witaminy podając preparat zawierający wapń, wit C i grupe wit B. Nie pamiętam w tej chwili nazwy - ale liczę na to, że ten temat przeczyta szynszylka555 i poda Ci nazwę preparatu, który podaje swojemu Pumbie 

Preparat wit B Combivit + Catosal po 1 kropelce do poidełka codziennie, dostępne u weta na ogół od ręki , nie bierz duzo- utlenia sie pod wpływem światła, wiec po 1 cm , nie przedawkujesz, mozesz podawac spokojnie przez 3 miesiące- nadmiar wydalany jest z moczem.



[Dodano: 12 październik 2016 - 11:36]

Ja bym jeszcze dołożyła przez tydzień dodatkowo :

 

Syrop Ca 0,1ml 1xdziennie ( SANOSVIT)
Wit D dla dzieci 1/4kapsułki 1xdziennie
Wit C 0,15ml 1xdziennie

 

Zastanawiam sie jeszcze , zajrzyj jaki kolor ząbków ma szylcia?


  • 2


#120195 Dokarmianie malutkiej szylki

Napisane przez Ricco! dnia 10 maj 2016 - 09:21

Witaj,

Ja malutką co 2h karmiłam do końca drugiego tygodnia jej życia, fakt czasem zdarzało się opóźnienie więc bywało że nie było to równo co 2h, kolejny tydzień co 2,5-3h a później obserwowałam, mała zaczynała sama sporo jeść i sianko i skubać kwiatuszki, więc i sztywne trzymanie się tych godzin nie było potrzebne, w jednym tygodniu bardzo powoli przybierała na wadzę to bardziej pilnowałam godzin ale jeśli regularnie przybiera ładnie na wadzę to od 5-6tyg nie musisz trzymać się godzin co do minuty bo maluszek podjada już inne rzeczy i musisz pilnować żeby miał dostęp do sianka i delikatnych ziółek, u mnie od mniej więcej 8-9tyg dostawała 2-3 razy na dobę mleko a resztę sama zajadała, no i wtedy ona już była z całą rodziną, była większa od chłopaków i mogła ich odgonić od cyca mamy więc pewnie coś tam jeszcze podjadała, ale dużo też sama jadła. Najbardziej powinnaś pilnować się pierwszy miesiąc później już ta różnica pół godziny czy później nawet godziny nie jest takim problemem jak się zdarzy. Nie pamiętam jakie dawki dawałam ale na początku mała nie bardzo chciała strzykawkę, a później jak się dossała to i 2 strzykawki wciągała. Pewnie by zjadła więcej, bo małe strasznie zachłanne jest (zresztą do tej pory) ale za dużo to by ją brzunio bolał, ale 2ml na początku powinien mały zjeść a jak zje mniej to próbuj po chwili. Po kilku dniach przyzwyczai się do strzykawki i nie będzie chciał jej oddać  (tak przynajmniej było z Praliną). Ja rozrabiałam jej mleko w kieliszku do wódki tak 3/4 i starałam się żeby chociaż większość z tego wypiła a to miało wymiar 2,5 strzykawki. Zielone kupki to z powodu sztucznego mleka, z czasem zauważysz że będą co raz ciemniejsze bo mały zacznie podjadać sianko :) mam nadzieje że odpowiedziałam na wszystko co mogłam, jak masz pytania to pisz tutaj dzisiaj na pewno odpowiem :) jutro czy pojutrze to proszę pisz na priv bo będę w pracy a później na wyjeździe i tylko na komórce będę mogła odczytywać :)


  • 2


#120053 Zalety i wady kupna DRUGIEJ szynszyli

Napisane przez bellamorte dnia 04 maj 2016 - 14:22

1. Bywa że "kłótnie" są zagrożeniem dla życia czy zdrowia, ale głównie wtedy, gdy łączenie nie przebiega sprawnie/ opiekun nie zapanuje nad sytuacją/ dojdzie do nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń.

2. Jeśli obawiasz się samego łączenia, musisz być też gotowa na inne nieprzewidziane sytuacje zarówno przy jednej szynszyli, jak i przy dwóch, takie jak np. zachorowanie, wypadek, co wiąże się z kosztami leczenia ( często w dosyć wysokich kwotach ).

3. Nie analizuj wszystkiego na zimno, bo nie zawsze o to chodzi. Nawet jeśli przygotujesz się na wszelkie możliwości, nie zawsze wszystko pójdzie po Twojej myśli. Super, że chcesz to odpowiedzialnie przemyśleć, ale gdyby każdy z nas bał się łączenia, każdy miałby w domu jednego łobuza ;)

4. Jeśli zdecydujesz się na drugą szynszylę, musisz pamiętać, że łączenie może przebiec bez problemów i bardzo szybko, ale może się też zdarzyć, że potrwa długo i będziesz musiała poświęcić na to sporo czasu.

5. Dla mnie na plus posiadania większej liczby tych zwierząt zdecydowanie przemawia to, w jaki sposób spędzają ze sobą czas, jak się bawią, śpią, "rozmawiają" ze sobą, zaczepiają, opiekują sobą, itd. Kiedy zostawiam je ( w wyjątkowych sytuacjach ) na 1 czy 2 nocki wiem, że jest im raźniej, nie odczuwają tak intensywnie tęsknoty za mną, jak to było w momencie, kiedy miałam jedną szynszylę. 

 

Pamiętaj, że wszystkie problemy można pomyślnie rozwiązać, jeśli przygotujesz sobie plan awaryjny ( jak wizyta kogoś zaufanego w czasie Waszych wyjazdów ). W tajemnicy powiem tyle, że bałam się tak jak Ty. Prawie 6 lat miałam jedną szynszylkę - Lilu, której co jakiś czas chciałam zaadoptować towarzyszkę. Nie udało się, bo Lilu ciężko zachorowała i zmarła. Pamiętam jednak momenty, w których widoczne było, że brakuje jej towarzystwa drugiej szynszyli, że bardzo za mną tęskniła, kiedy wyjeżdżałam, więc czasem mi szkoda, że była sama. Po jej śmierci adoptowałam parkę łobuzów po przejściach i dopiero teraz mam pełny ogląd sytuacji :-)


  • 2


#109201 CZY POWINNAM MIEĆ SZYNSZYLE???doradźcie mi coś

Napisane przez Stwór dnia 06 sierpień 2015 - 21:20

Szynszyle mogą żyć do 20 lat, jeśli są zdrowe i zadbane. Potrzebują właściwej diety, dużej klatki, codziennych wybiegów i towarzystwa własnego gatunku. Nie oszukujmy się, to są drogie, wymagające i długo żyjące (a jednocześnie delikatne) zwierzaki. Wydatki jednokrotne (zakup porządnej klatki, całej wyprawki i samych szynszyli) są dosyć spore. Ile masz odłożonych pieniędzy? Ile mogłabyś miesięcznie wydać na szynszyle? Czy jeśli zwierzak coś sobie zrobi, np. złamie nogę, będziesz w stanie wyłożyć kilka stów na leczenie? Ostatnio mieliśmy akcję na forum, gdzie dziewczyna na gwałt oddawała szynszylę, bo biedaczek złamał nogę, a ją nie było stać na leczenie. Parę dni temu sama byłam u weterynarza na kontrolnym badaniu krwi i uzębienia, kosztowało mnie to 120zł. 

Zakładając, że możesz udźwignąć finansowo takie maleństwa, kolejnym problemem jest cierpliwość, której potrzeba do oswojenia. Szynszyle oswajają się powoli, są płochliwe i pośpiech przy głaskaniu/mizianiu/braniu na ręce jest całkowicie niewskazany, bo przynosi odwrotny skutek. Przekonanie szynszyli do tego, że nie chcesz jej zrobić krzywdy to duże wyzwanie. Czasem zajmuje kilka tygodni, czasem miesięcy, a niektóre nigdy nie będą miziakami i każde branie na ręce będzie łapanką i terrorem. Zestresowany zwierzak może boleśnie dziabnąć albo obsikać. 

Kolejne wyzwanie to długość życia zwierzaka. Oczywiście zakładając, że będzie dobrze żywiona i traktowana, szynszyla dożyje ponad 15 lat. Jesteś pewna, że w wieku 30 lat będziesz chciała mieć gryzonie w domu? Że przy przeprowadzce będziesz w stanie je zabrać ze sobą? Ja za rok wyjeżdżam na studia - jeśli dostanę się do uczelni, o której marzę - i już mam problemy z kulkami. Nie mogę zamieszkać w akademiku, bo tam panuje polityka nietrzymania zwierząt. Nie każdy człowiek wynajmujący mieszkania pozwala też na zwierzęta, zwłaszcza takie destrukcyjne jak gryzonie.

Bo skoro o gryzoniach mowa, to jak nazwa wskazuje - gryzą. Gryzą zawzięcie i bez opamiętania, choć i w tej materii są wyjątki. Tak czy inaczej trzeba nastawić się na podgryzione drewniane meble, listwy przypodłogowe albo kable. Te ostatnie trzeba skrzętnie pochować, bo przegryzienie kabla o dużej mocy (od komputera na przykład) może zabić szynszylę!

Też kiedyś chciałam mieć szynszylę, miałam chyba 14 lat, ale cieszę się, że rodzice mi na nie nie pozwolili. To piękne, milutkie i kochane zwierzęta, ale zajmowanie się nimi to duża odpowiedzialność. 


  • 2


#100556 Co zrobić gdy niespodziewanie szynszylowy bociek zawita do naszego domu?

Napisane przez Aniutka dnia 15 maj 2015 - 12:38

Oddajemy w wasze ręce mini poradnik przygotowany przez naszych użytkowników- Diablo, Marcomen. W tekście znajdzie cie tez informację autorstwa dr Karoliny Warchulskiej nt dokarmiania małych szynszyli.

Poradnik będzie się jeszcze rozwijał, ale już teraz chcemy żeby wszyscy, których zaskoczą narodziny małych szynszyli mieli gdzie znaleźć "pierwszą pomoc" i wskazówki.

 

Co zrobić gdy niespodziewanie szynszylowy bociek zawita do naszego domu?

 

Bardzo często zdarza się, że kupując bądź adoptując szynszylę (w tym wypadku samiczkę) kupujemy ją w tzw. 'dwupaku'.  Co robić, gdy niedługo po przybyciu naszej milusińskiej pojawią się maluchy, o których istnieniu w łonie matki nie mieliśmy pojęcia?

 

1. Nie panikuj!

Po pierwsze: NIE panikuj. Panika jest tu zbędna, wręcz niewskazana. Samiczka, która urodziła maluchy powinna mieć maximum spokoju, w końcu ona sama jest zestresowana- wokół niej jest nowy dom, nowe zapachy, a tu jeszcze 'coś' biega po klatce, piszczy, wchodzi pod nią. Sam poród jest dla samicy ogromnym wysiłkiem, więc spokoju nie może jej zabraknąć.

2. Oddziel samicę od samca

Trzeba pamiętać, że jeżeli adoptowaliśmy samiczkę z samcem, bezzwłocznie musimy odseparować samca na ok. 2 tygodnie od samicy, żeby nie doszło do zapłodnienia podczas rui poporodowej.

3. Przenieś maluchy do niskiej klatki.

Maluchy dość szybko po urodzeniu stają się samodzielne. Są ciekawskie i chcą poznawać otoczenie. Wdrapują się na półki klatki, z których upadek grozi urazem i ich śmiercią. Co zrobić jeśli nie masz niskiej klatki- w końcu nie spodziewałeś się narodzin - na początek wyjmij półki z istniejącej klatki lub ogranicz jakąś przegrodą dostęp do półek. Jeśli masz parkę drugą klatkę i tak musisz kupić - będzie Ci potrzebna dla samca na czas 2 tygodni.

4. Waż maluchy 2 razy dziennie

Nie powinniśmy też zbytnio ingerować w opiekę nad maluchami jeżeli nie ma takiej potrzeby. Ograniczmy się do codziennego ważenia młodych, najlepiej dwa razy dziennie - rano i wieczorem, aby obserwować przyrost masy maluszków. Aby sprostać temu zadaniu :) MUSISZ kupić wagę kuchenną - jeszcze w dniu porodu.

5. Czy można brać maluchy do rąk?

Często zadawane są też pytania o to, czy młode szynszyle można dotykać od razu po urodzeniu? Tak, można, a nawet trzeba, właśnie po to żeby je zważyć.

6. Po czym poznać, ze samica nie opiekuje się swoim potomstwem?

Jeżeli wszystko jest w porządku, czyli samica grzeje maluchy, nie odtrąca żadnego z nich, a malce przybierają na wadze i ich stan ogólnie jest dobry, to nie mamy się czym martwić, natomiast czasem nie jest tak kolorowo. Zdarza się, że samica ucieka od młodych (nie chodzi tu o chwilowe ucieczki, bo one są normalne, samica też potrzebuje odpocząć od małych “dojarek”, lecz o brak zainteresowania maluchami z jej strony), odgania je, szynszylątka nie tyją, walczą i tym samym nie przybierają na wadze- wtedy koniecznie musimy zabrać się za dokarmianie ręczne.

7. Gdy potrzebne jest dokarmianie

Niezbędne będzie tu mleko dla kociąt, które dostaniemy w sklepie zoologicznym lub specjalne mleko zastępcze dla gryzoni dostępne u weterynarza. Dokarmiamy co 2h, w dzień i w nocy. Na rynku dostępne są strzykawki z przeznaczeniem właśnie do dokarmiania małych gryzoni, lecz zwykła strzykawka czy też pipeta, które dostaniemy w każdej aptece również są jak najbardziej w porządku. Po każdym dokarmianym posiłku musimy masować szynszylątkom brzuszek, najlepiej wilgotnym wacikiem- tak, jak robiłaby to ich mama za pomocą języka. Przy licznych miotach (3 lub więcej młodych) często zdarzają się bójki, wtedy można stosować karmienie zamienne, polegające na zostawianiu z samicą części maluchów, a zabieraniu reszty (przy kolejnym dokarmianiu zmieniając dokarmiane osobniki) i dokarmianiu - również co 2 godziny. Pozwoli nam to mieć pewność, że wszystkie szynszylki są najedzone.

8. Czasem musimy szynszylątkom zastąpić mamę

Jeśli powodem dokarmiania jest agresja samiczki w stosunku do młodych (czyt. odseparowanie ich od niej), należy zadbać też o ciepłe miejsce dla malców. Odpowiednie do takiego celu jest jakieś pudełko/transporter, do którego należy włożyć termofor. Pamiętajmy, że takie malce nie mają jeszcze takiej odporności jak dorosłe (praktycznie tej odporności u nich brak, ponieważ czerpią wszystkie przeciwciała z mleka matki), a w przypadku dokarmiania to my musimy się nimi opiekować tak jak byśmy byli ich matką, jakkolwiek to brzmi  :arrow: zobacz tu: Dokarmianie szynszyli okiem weterynarza

9. Jak długo młode szynszyle MUSZĄ być z matką? 

Małe szynszyle powinny być z matką do 3 miesiąca życia, a ich zbyt wczesne odłączenie grozi poważnymi problemami w przyszłości. Nie należy też trzymać ich z rodzicami zbyt długo- za takie maximum uznaję 3,5 miesiąca życia. 

10. Czy młode różnej płci mogą zostać z rodzicami?

Pod żadnym pozorem nie można pozostawić z matką syna lub córki z ojcem - zwierzęta nie rozumieją, że kopulacja z mamą (w przypadku młodego samca) lub z ojcem (w przypadku samiczki) jest zła, a wręcz zabroniona. Chów wsobny niesie za sobą ogromne ryzyko, wady genetyczne młodych z takiego połączenia są niemal pewne. Nie ma mowy o zgranej rodzince czyt. mama, tata i dzieciaczki.

11. Kiedy maluchy po raz pierwszy sięgają po pokarm stały?

Małe szylki już w drugim tygodniu życia zabierają się za stałe jedzonko włącznie z siankiem - warto wykorzystać ten czas na wdrażanie w ich nawyki żywieniowe chęć do jedzenia sianka, które w przyszłości powinno byc podstawa ich menu!


  • 2


#83470 ZĘBY: przerost / wrastanie / korekty / wyrywanie / ropnie

Napisane przez Duszek dnia 20 listopad 2014 - 10:07

nie chce tu się wymądrzać bo lekarzem nie jestem , sluzówka od niczego się nie podrażniła, raczej wątpliwe że po pędzelkowaniu będzie większa poprawa, jesli tak to na moment, proś koniecznie o ten RTG , jesli wyjdzie dobry to super, ale jesli nie, to mozna szybko reagować, im dłużej się zwleka tym poważniejsze konsekwencje mogą być , u nas było za późno, wdała się ropa, wziernikami i ogladaniem na żywo nie było widac nic , wiem bo sama patrzyłam przy lekarzu, na RTG wyszło już co innego, a w znieczuleniu to co lekarz zobaczył to był dramat .... dla nas było za późno, mimo ogromnej walki i wsparcia ludzi z tego forum , bo leczenie i jego koszty przekroczyły nasze możliwości, Duszek nie przeżył. Zęby to nie żarty, a śluzówka z czegoś stan zapalny ma, trzeba znaleźć przyczynę przede wszystkim. Nie ma na to dużo czasu, trzeba zdążyć przed powikłaniami,


  • 1


#84149 Muminek [*] :-(

Napisane przez elkasia2 dnia 29 listopad 2014 - 15:34

Zawsze wspaniale jest tu witać ludzi, którzy swoje zwierzaki traktują jak członków rodziny. Ja sama szynszyle mam od stosunkowo niedawna, ale wiem jak to jest stracić zwierzaka, którego bardzo się kochało, bo straciłam 2 pieski przez zbieg niefortunnych zdarzeń, na które niestety wpływu nie miałam... Wiem też, że szynszyle potrafią zawładnąć sercem i nie wyobrażam sobie życia bez tych zwierzaków... Myślę, że gdy emocje już trochę opadną, żona przychylniejszym okiem spojrzy na ofiarowanie serca kolejnym szynszylom... Jest tyle spragnionych miłości zwierzaków i warto im tą miłość dawać do końca ich dni. Nie chodzi tu przecież o zastępowanie Miminka, bo jego nikt nie zastąpi, ale o te radosne chwile i o tą miłość, którą jeszcze można komuś dać. A Muminek będzie z Wami zawsze, bo ma miejsce w Waszym sercu i na pewno gdzieś tam spogląda na Was zza Tęczowego Mostu...


  • 1