Skocz do zawartości

Czy wiesz, że...

szynszyla może dożyć 20 lat?








Zdjęcie
* * * * * 5 głosów

MIŁE SZYNSZYLOMANII POCZĄTKI 2. FOTOSZYNEK

Napisane przez Claudi , 24 marzec 2016 · 1422 Wyświetleń

Czy wiecie, co powinno znajdować się w torbie fotografa idącego na sesję? Nie? No to Wam powiem:

 

Oczywiście aparat fotograficzny. Pasek do aparatu. Zapasowy obiektyw. Flesz. Baterie do flesza. Zapasowe filmy. Szynszyla. Pokrywka na obiek...

 

SZYNSZYLA???!!!

 

No... tak. Popatrzcie sami...

 

Załączona grafika

 

Szynek alias Dziad(ek) - to drugi szylek, który trafił do nas po Szynce. Miał być jej małżonkiem do towarzystwa (kastracik) i przez jakiś czas mieszkali nawet razem bez większych kłótni. W 2003 roku, gdy Szynka odeszła za Tęczowy Most, został sam.

 

Był niesamowitym szylkiem. Zrzęda, charakterek Kłapouchego (z Kubusia Puchatka), ale również niesamowity kompan do zabawy. Po powrocie do domu najczęściej zapadałem w fotel i zasypiałem kamiennym snem. Przedtem jednak wyciągałem z gniazdek wszystkie kable i wypuszczałem Szynka na choćby krótki wybieg. Miałem dość wszystkiego - pracowałem właściwie na dwóch etatach, tłumaczyłem i studiowałem. Było w dechę, zwłaszcza jak można się było wyspać tak ze dwie - trzy noce na tydzień.

 

Po jakimś czasie Szynek wymyślił sobie super zabawę. Gdy siedziałem w fotelu i spałem, Szynek wdrapywał się po mojej nodze i zatrzymywał się w rejonie kolan. Następnie siekaczami walił gdzie popadnie, a gdy ja ulegałem nagłemu przebudzeniu, on wyskakiwał w powietrzne i uciekał - zazwyczaj po moich nogach - gdzie pieprz rośnie. Gdy tylko ja zapadałem znowu w sen, zabawa powtarzała się od początku.

 

Tego dnia szykowaliśmy się z Anią na jakiś wypad, przyjęcie, nie pomnę już co to było. Zazwyczaj gdy gdzieś idę zabieram ze sobą aparaty, licząc na to, że uda mi się złapać jakąś ciekawszą chwilę, na przykład jak wujkowi Kleofasowi szczęka wpada w wazę z barszczem lub coś podobnego. Dzięki temu udawało mi się utrzymać jaką taką uwagę, a jednocześnie wracałem do domu z zarejestrowanymi ciekawymi fragmentami przyjęcia...

 

Tak było i tym razem - nie zamierzałem w żadnym wypadku pozbawić się przyjemności obserwowania i rejestrowania współbiesiadników. Po powrocie do domu wyciągnąłem więc z szafy klamoty fotograficzne, upewniłem się, że w aparatach są filmy, a we fleszu naładowane akumulatorki. Jeden rzut oka na zegarek upewnił mnie, że do wyjścia pozostała jeszcze "chwilka", więc by ją wykorzystać i odciąć się od zamętu pt. "Gdzie ja położyłam suknię!" itp. zamknąłem drzwi, wypuściłem Szynka na króciutki wybieg, a sam zapadłem w błyskawiczną drzemkę. Jak przez mgłę słyszałem kilkakrotnie wchodzącą i wychodzącą z mojego pokoju Anię.

 

- NO WSTANIESZ WRESZCIE!!??? - te dźwięki postawiły mnie na równe nogi i przypomniały o czekającym "przeciekawym" wieczorze na przyjęciu. Rozejrzałem się po pokoju szukając Szynka, ale nigdzie go nie zauważyłem.

 

- Dziwne - pomyślałem. - Pewnie drapnął, jak Ania kręciła się po domu...

 

Nie było rady, trzeba było metodą Pinkertona podzielić dom na kwadraty i zacząć szukać kulki robiąc możliwie jak najwięcej rumoru by go wypłoszyć. Nic z tego - Szynka LITERALNIE WCIĘŁO.

 

Po 40 minutach bezowocnych poszukiwań zrezygnowałem. Wiedziałem, że jeśli nie uciekł na balkon (a balkon był przez cały czas zamknięty), musi być gdzieś w domu. Stosowane środki bezpieczeństwa (zamknięty sedes, uszczelnione szczeliny pod kuchnią gazową i tak dalej) gwarantowały, że NA PEWNO SIĘ ZNAJDZIE, problem polegał jedynie na tym CO zostanie pogryzione w czasie naszej nieobecności. W tym bowiem zakresie bowiem Szynek przejawiał daleko posuniętą inteligencję i niezwykłą wręcz pomysłowość.

 

Kolejne zawodzenie Ani dało mi jasno do zrozumienia, że ALBO SIĘ RUSZĘ ALBO.... Wściekłym ruchem sięgnąłem po leżący na biurku drugi aparat, jednym ruchem otworzyłem torbę fotograficzną i... oniemiałem.

 

Spod ledwo odemkniętej powieki poleciało w moją stronę nieprzyjazne spojrzenie i wynurzyła się para radarowych uszu. Szynek parsknął, rozwalił się wygodniej w przegródce na drugi aparat i posłał mi "słodkie" spojrzenie mniej więcej o treści "Masz brachu pięć minut na opuszczenie miasta"...

 

Przez cały czas naszych wściekłych 40-minutowych poszukiwań Szynek siedział w mojej torbie fotograficznej odrabiając senne zaległości...

 

(cdn)



  • 0



hahahaha :D To ci mały spryciara :D zdjęcie mega :D padłam :D

    • 0
  • Zgłoś

  :doping:   :doping:   :doping:  Szynek !!!   :doping:   :doping:   :doping:  Szynek!!!   :doping:   :doping:   :doping: Szynek!!!   :doping:   :doping:   :doping:

    • 0
  • Zgłoś

Szynek - fotograf, dogadałby się z Bazylim :D

    • 0
  • Zgłoś

Wrzesień 2018

P W Ś C P S N
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24 252627282930

Ostatnie komentarze