Skocz do zawartości

Czy wiesz, że...

szynszyla może dożyć 20 lat?








Polecany
Zdjęcie
* * * * * 5 głosów

Szynszyla plus :)

Napisane przez Poziomka , 10 marzec 2015 · 2038 Wyświetleń

Czas przejść do poważnych tematów, a mianowicie, czy kot lub pies w domu to zagrożenie dla szynszyli?
Zależy, bo nie każdy czworonożny przyjaciel jest taki jak inny.
Nasze duże[małe] zoo jest bardzo przyjaźnie nastawione do każdego zwierzęcia, które pojawia się w domu.
Dużo jest historii o gryzoniach, które wchodzą kotu na głowę, a on sobie z tego nic nie robi,ale równie dużo jest takich, w których niestety kot robi to, co jest zapisane w jego naturze.
Dołączona grafika

Kot

Nasz Puszek to kot z nazwy i... no właśnie na tym byłby koniec.
Puniu jest małym 2 letnim bobaskiem, który jest spragniony miłości, tulenia i jest zupełnym przeciwieństwem dachowa, który chodzi swoimi drogami. Nigdy nie bałam się ,że zrobi coś śwince morskiej czy szynszylowi, chomikowi, myszy, ponieważ on absolutnie jest pozbawiony instynktu "łowcy" i prędzej to mysz upoluje jego niż on ją.
Niestety nie zawsze tak jest. Zdarzają się sytuacje, w których kot po prostu nie akceptuje nowego domownika, którym stał się szynszyl. Kot miał tutaj swoją hierarchię on nami rządził i był w centrum uwagi,a my bezczelnie podzieliliśmy tą uwagę na pół,bo przecież szynszyl też musi być adorowany!
Dołączona grafika
Jeśli macie szynszyla i planujecie sprawić sobie kotka to zawsze są dwa wyjścia dla takiej sytuacji.
Po pierwsze jeśli kot jest młody to macie wpływ na jego charakter i możecie wielu rzeczy go nauczyć ,ale też oduczyć. Można próbować zapoznawać go z szynszylą i być może małymi krokami ta znajomość ostatecznie będzie wyglądać tak :
Dołączona grafika
Niestety nie ma pewności, że kot polubi szynszyle i będzie ją traktować jako kumpla, a nie jako biegający obiad. Nawet malutki kotek może być uparty i mieć swój charakter, na który nie wpłyniemy.
Sytuacja ta może też mieć miejsce, gdy do domu sprowadzimy dorosłego kota. Tutaj może być nieco trudniej. Duże koty już wiedzą do czego służą pazury i zęby, wiedzą też , że myszy są do zjedzenia, a ptaki do upolowania.
Zawsze można spróbować zapoczątkować taką przyjaźń ,dać obwąchać się przez kraty raz na jakiś czas, podczas wybiegu trzymać kota na kolanach, żeby przyzwyczaił się do szynszyla,ale nie mamy nigdy gwarancji, że i to się uda.
U nas wybiegi wyglądają tak:
Dołączona grafika
Najtrudniej jest odwrócić rolę i przynieść szynszyla do domu, w którym wcześniej panował kot. Czytałam dużo na ten temat i koty z reguły nie akceptują nowych towarzyszy nie swojego gatunku - szczególnie tych, których można zjeść.Niestety, ale kociaki już tak mają, że lubią "bawić się" mniejszymi od siebie i nawet niechcący mogą zrobić wówczas krzywdę. Należy pamiętać, że wszystko jest związane z indywidualnym charakterem kota.
Jeden będzie tak agresywny, że nigdy niezależnie od wieku ani tego kto w domu był pierwszy, nie zaakceptuje szynszyla, a drugi z kolei nie będzie sobie nic robił z jego obecności.
Nasz Puchu najbardziej uwielbia wchodzić do klatki ,gdy szynszyle mają wybieg :D
Dołączona grafika

Pies
Nasz Fado mimo, że jest z gatunku tych krzykliwych Yorków to tak naprawdę mało ma wspólnego z nimi, bo wychowywał się z naszym drugim psem labradorem i jego usposobienie przyjął.
Dołączona grafika
Z psem jest zarazem łatwiej jak i trudniej.
Koty to indywidualiści, chodzący swoimi ścieżkami, których mało interesuje, że coś zniszczyli albo , że już wróciliśmy do domu. Psy z kolei są bardziej związane i nasza obecność, powroty do domu czy zabawa to dla nich ogromna frajda i za to nas kochają. Psy łatwiej się uczą i łatwiej na nie wpłynąć.
Z pewnością przyniesienie do domu ,w którym jest szynszyl szczeniaka nie sprawi nam problemów zapoznawczych. Pies będzie znał swoje miejsce i miejsce kulki. Zaakceptuje futrzaka i być może będzie się nawet z nim bawił.
Tylko, że szczeniak szczeniakowi nie równy.
Pokażę wam na pewnym przykładzie. Na zdjęciu poniżej jestem ja i 2 letni pies moich dziadków:
Dołączona grafika
Misia waży nie całe 2 kg i jej pierwsze spotkanie z szynszylem było traumatyczne dla niej, a nie dla szynszyla, bo okazało się, że to kulka jest większa i cięższa od niej.
Jeśli planujecie przygarnąć szczeniaka Owczarka Kaukaskiego to jednak mimo wszytko ze względów bezpieczeństwa jego znajomość z szynszylem powinna ograniczyć się do akceptacji przez kraty, bo przez nieuwagę mógłby szynszyla po prostu zgnieść.
Dobrze wychowany pies nie sprawi nam kłopotu jeśli zapragniemy mieć w domu kulkę,chociaż i od tego są wyjątki.
W zeszłym roku na forum Świnek Morskich czytałam o historii, w której to dziewczyna wypuściła na swój ogródek swoje świnki morskie oczywiście wcześniej przygotowała im miejsce do wybiegu itp. Niestety chwila nieuwagi i znikąd pojawiły się dwa psy sąsiadów, które po prostu rozszarpały maleństwa. Psy, które były wychowywane w miłości z innymi zwierzętami.
Po własnym życiowym doświadczeniu, a mam go dosyć sporo jeśli chodzi o psy i koty, nigdy nie zdarzyło mi się, żeby pies skrzywdził gryzonia. Mieliśmy psa ze schroniska po traumatycznych przeżyciach, tymczasy, swoje dwa psy i często przychodzili do nas znajomi z psami różnych ras i żaden z nich nigdy nie był agresywny dla kulki czy papugi, która często lubiła denerwować,ale chociażby po tej historii ze świnkami...Można stwierdzić, że każdemu psu może coś po prostu odbić.
Reasumując, chciałam wam powiedzieć, że nie taki diabeł straszny.
Koty są ciężkie do współpracy i nie można zgadnąć jak będzie. Sprowadzając szynszyla lub kota do domu musimy liczyć się z tym, że coś może pójść źle i będziemy musieli znaleźć nowy dom dla któregoś z naszych przyjaciół. My sami zdecydowaliśmy się po śmierci naszego dachowca na kota Perskiego, ponieważ wiedzieliśmy, że ta rasa ma bardzo pogodne usposobienie i jest bardzo kochana. Nie zawiedliśmy się, Puszek nic nigdy nie zrobił i jestem pewna, że nie zrobi naszym maleńkim.
Psy powinny ulec i zastosować się do waszych komend. To są wyjątkowo mądre zwierzęta i rozróżniają dobre od złego. To wy macie wpływ na to jak ukształtujecie charakter zwierzaka i efekty tego możecie zobaczyć w przyszłości, gdy na przykład w waszym domu pojawi się szynszyl.
Decyzja o nowym kompanie zawsze musi być przemyślana i nigdy nie może być podjęta w chwili słabości.
Sama mogłabym mieć w domu przynajmniej dziesięć ras psów i pół schroniska, bo kocham wszystkie, ale czasem taką miłością bardziej szkodzimy niż pomagamy.
Dołączona grafika

  • 0



Z moich obserwacji wynika, że kiedy dochodzi do spotkania kota z szynszylą to ten pierwszy najczęściej jest najpierw niesamowicie zdziwiony a następnie po prostu przestraszony i zwiewa przed szynszylą :)

Być może dzikie koty mogły by być groźne, ponieważ ich życie to nieustająca walka o przetrwanie. Nasze domowe piecuchy raczej nie znają uczucia głodu. 

Ciekawa jestem jakie doświadczenia mają inni z obserwacji interakcji kot-szynszyla.

    • 0
  • Zgłoś

Moja mama ma 2 dachowce. Jednego uratowanego w zimę, bo ktoś go przywiązał do drzewa ma teraz ok 7 lat i jedną kitunie od małego z nami. Nie ma szans na puszczenie szynszyli czy świnek. Atakują od razu i to tak agresywnie, że szynszyla nie ma szans. Z kolei nasz pers ma wszystko w nosie i faktycznie czasem zdarzy się, że się zainteresuje, ale krzywdy nie zrobi. Koty są indywidualistami i zawsze coś się może stać :)

    • 0
  • Zgłoś

U nas w mieszkaniu szynszyle były od kiedy się wprowadziliśmy. Po kilku latach kupiliśmy Kota Brytyjskiego (Gamoś) i ten raczej się bał szynszyli, a już wcale nie zamierzał ich atakować. Podchodził do klatki, wkładał poduszki palców, a szynszyle go miziały po poduszkach co mu się bardzo podobało. Niestety kotkowi serce nie wytrzymało i odszedł.

Pojawił się kolejny kot - Rosyjski Niebieski (Czubuś) ten nie atakował szynszyli, ale też bardzo się nimi interesował, nie wiem, czy by krzywdę zrobił ale samych na wolności byśmy ich nie zostawili. Co prawda jednej nocy nasza samiczka wspinając się po gałęzi wygryzła siatkę zabezpieczającą górę woliery i wyszła na wolierę. Woliera ma 2 metry wysokości więc już zejść nie mogła, kot ją zauważył i poszedł do niej na klatkę myślę, że siedzieli dość długo razem i kot nic jej nie zrobił, my obudziliśmy się w nocy  widzimy jak szynszyla bryka po górze woliery, a obok siedzi kot i patrzy.

Z czasem Czubusiowi dokupiliśmy kota do towarzystwa, tym razem trafiło na Abisyńskiego (Dzikus), ta rasa jest jedną z najbardziej naturalnych i dzikich ras trzymanych w domu, on dzikość ma we krwi i podejrzewam, że nie potrzebował by zbyt wiele czasu na zrobienie krzywdy szynszyli. Robiliśmy kontrolowane zapoznanie Dzikusa z szynszylami i on miał mord w oczach więc tu nie może dojść do spotkania.

 

Nasze szynszyle z racji doświadczenia i bycia z nami od urodzenia kompletnie nie boją się kotów i psów i same chętnie podchodzą do kotów zobaczyć co to za takie śmieszne jest.

    • 0
  • Zgłoś

Michał,

napisałam ten post,  żeby w jakiś sposób dać do zrozumienia, że każdy kot,pies, szynszyla to zupełnie odmienny charakter.

Tak jak to jest u Ciebie.

Nie można się spodziewać, że będzie wielka miłość czy nienawiść. Lepiej być przygotowanym na wszystko.

Jeden kot nic nie zrobi, a drugi nie tyle, co zje, ale zamęczy. Z szynszylami jest przecież podobnie. Jeden jest kochany przytulasek, a drugi jest indywidualistą.

U nas ostatnio było tak, że Śnieżynka otworzyła klatkę i podczas naszej nieobecności chodziły sobie po mieszkaniu, w którym był kot. Puszek oczywiście nie wykazał zainteresowania, nic się też szynszylom nie przytrafiło,ale ich wybryk poskutkował dodatkowym zabezpieczeniem klatki, gdyby to był inny kot mogło to się skończyć różnie.

    • 0
  • Zgłoś

Tak, dlatego właśnie opisałem jak to u mnie wyglądało gdzie ta różnica w zachowaniu kota do szynszyla jest skrajnie różna i to jest właśnie najlepszy przykład ukazania, że reguły niema w kwestii życia wspólnego szynszyli i innych zwierząt.

    • 0
  • Zgłoś

Dokładnie tak, dziękuję za zaangażowanie :) każde opisane doświadczenie to pomoc dla innych, którzy mają rozterki związane z tym tematem :)

    • 0
  • Zgłoś

fajny post :) ja się cały czas zastanawiam nad psem...choć z racji mieszkania (dom z ogródkiem byłby superowy, ale niestety) i pracy dosyć angażującej poza domem i mnie i mojego chłopaka, tak naprawde powstrzymuje się cały czas przed przygarnięciem czworonoga, bo nie chce go skazywac na samotność w ciągu dnia. Z szylkami jest na tyle komfortowa sytuacja, że ich tryb nocny akurat wpasowuje się idealnie w nasze możliwości czasowe opieki nad zwierzęciem :)mój  dom rodzinny  z wielkim podwórzem kojarzy mi się z dużą ilością zwierzat: koty, psy, świnki morskie i dlatego tak bardzo mi brak domowego Zoo :) Czasem przyglądam sie opisom ras na necie bo temat cały czas tkwi w mojej głowie:) i na pewno też wiele zalezy od rasy psa, ale takj naprawde od nas samych, jaki my stworzymy dom zwierzakom i to też przekłada się potem na relacje zwierząt i atmosfere :) Ale co ja tam będe pisać...:buziak dla Ciebie za ciekawy temat :)

    • 0
  • Zgłoś

Pies to jest naprawdę poważny temat. 

Nitka, gdyby nie to, że mamy rodziców chłopaka we Wrocławiu to nie wiem jakbyśmy sobie poradzili z pracą i psem tym bardziej ,że pracujemy po 12h.

Moi dziadkowie mają chiuachue i to jest pies,który załatwia się do kuwety i wychodzi na 5 minut,gdy spadnie śnieg to po prostu całą zimę nie wychodzi albo tylko w południe, gdy jest najcieplej :) Pies psu nie równy :)

    • 0
  • Zgłoś

Listopad 2018

P W Ś C P S N
   1234
567891011
121314 15 161718
19202122232425
2627282930  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze