Skocz do zawartości

Czy wiesz, że...

szynszyle są aktywnie głównie wieczorem i w nocy?




Witamy na FORUM SZYNSZYLE


Logowanie »  Zaloguj korzystając z Facebooka

Rejestracja
Witamy na FORUM SZYNSZYLE!

Zaloguj się lub zarejestruj aby w pełni korzystać z zasobów forum.

Jeżeli miałaś / miałeś konto na starym forum koniecznie zajrzyj tu: LISTA SPRAW PO MIGRACJI
 
Guest Message by DevFuse

Zdjęcie

Abra :)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 Fenneene

Fenneene

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Wiek: 22
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŁódź
  • Województwo:Łódzkie

Napisano 04 luty 2016 - 21:46

Witajcie.

(Post będzie dość  bardzo długi, więc jeśli ktoś czyta niechętnie, to na końcu zamieszczam streszczenie :)

Moja historia ze szczylą, Abrą, zaczęła się w wakacje... dość nietypowo. Podjęłam decyzję o wyjeździe do Niemiec i byłam zmuszona z wielkim bólem serca zlikwidować swoje, właściwie dojrzewające dopiero, półroczne akwarium. Jako, że za granicą miałam być praktycznie całkowicie sama, postanowiłam rozejrzeć się za towarzystwem. Szukałam, wiadomo, w internecie. Trafiłam na temat szyszek przypadkowo, ale wciągnięta zabawnymi filmikami z ich udziałem zapragnęłam mieć jedną u siebie. 

Jednak akwarystyka nauczyła mnie jednego - z czego cieszę się niezmiernie - należy najpierw poznać wymagania zwierzaczka, a dopiero potem takiego przygarnąć. Zaczęłam czytać o wielkich klatkach, wolierach, wymaganiach żywieniowych, wielogodzinnych wybiegach, o tym, że wszystko gryzą, nie lubią się przytulać, w ogóle nie dają dotykać... i szczerze mówiąc te informacje porządnie ostudziły mój zapał. 

Próbowałam więc potem znaleźć takie zwierzątko, które bardziej pasowałoby do mojego charakteru i stylu życia... ale, jak wszyscy szynszylomaniacy dobrze wiedzą, kiedy człowiek raz się szyszkami zainteresuje, to nie ma już odwrotu. 

I kiedy już tak byłam nastawiona na nie - nadarzyła się dość niespodziewana okazja. Koleżanka (nazwijmy ją M.) mojej przyjaciółki szuka osoby, której mogłaby oddać szynszylę. Zwierzak byłby za darmo, a dla chętnego klatka na sprzedaż za około 300 złotych. Powodem był brak czasu (M. kupiła sobie rasowego psa, z którym spędzała większość wolnego czasu). Pomyślałam, pomyślałam i stwierdziłam, że umówię się z tą dziewczyną i zobaczę, jakie szynszyle są w rzeczywistości - w końcu to nic nie kosztuje - i upewnię się, że to jest bądź nie jest zwierzę dla mnie. 

Spotkanie ustawiłam w dzień giełdy zoologicznej w taki sposób, by najpierw pojechać do M., a gdybym się zdecydowała, to potem na giełdę po potrzebne wyposażenie. Po dziś dzień cieszę się, że tak własnie zrobiłam. 

Pojechałam razem z przyjaciółką, która w razie potrzeby miała mi pomóc. Weszłyśmy do salonu, gdzie klatka została tymczasowo przestawiona. 

Sama klatka była duża - może nawet szersza od mojej obecnej. Ale na tym skończyły się wszelkie plusy. Klatka nie miała żadnych półek, domku też nie było. W środku klatki stało naczynie z piaskiem kąpielowym - no okej, szkoda tylko, że był cały brudny... Nie było poidełka, tylko woda w misce, w której pływały trociny i inne zanieczyszczenia. Klatka wyłożona była lichymi trocinami, przypominającymi raczej pył niż podłoże dla gryzoni. Karma... taka na wagę, zbożowa, z jakimiś dodatkami, które nie zawierały w sobie żadnych wartości odżywczych. Kuweta była cała poobgryzana - cała; nie jakiś fragment z lewej czy z tyłu, cała, dookoła. To całkiem normalne, biorąc pod uwagę, że Shady (poprzednie imię szczyla) nie miała dostępu do żadnego rodzaju drewna, na którym mogłaby ścierać sobie zęby. 

Dziewczyna zaproponowała, że wyjmie szynszylę z klatki, żebym mogła zobaczyć ją lepiej. Szyszka w trybie natychmiastowym uciekła do kąta... i tak siedziała, łypiąc na nas spode łba. Pomyślałam, że po prostu boi się nowych ludzi albo psa i nie chciałam jej straszyć bardziej, więc w tym samym czasie zadałam właścicielce kilka pytań. Nie spodziewałam się żadnych wybitnych odpowiedzi, ale potwierdziły się moje oczekiwania - po kilku dniach czytania for internetowych wiem o szynszylach więcej niż ona przez kilkanaście lat. Szynszyli miała już kilka, każde dożywało około 4-5 lat (wg niej to i tak sporo), niedawno dowiedziałam się, że miała też dwa chomiki dżungarki, którym nie kupiła dostosowanej do dżungarków klatki, tylko trzymała w kartonie i zaniedbała do tego stopnia, że jeden drugiego zagryzł (nie powiem jak, nie ma po co Was straszyć). Mówiła o wybiegach, że trzeba szyszki puszczać raz na jakiś czas, żeby sobie pobiegały. 

 

Wytłumaczyła mi też jak Abra straciła jedno oko - co w zasadzie jest sednem sprawy, do której dążę. 

Wyjaśnienie było niezbyt szczegółowe - kiedyś dziewczyna przyszła do domu i klatka, która stała na szafce, leżała na ziemi a szynszyla miała ranę na oku. Nie wiem, czy wierzyć słowom M., ale nic innego w tym wypadku mi nie pozostaje. Dopytałam, jak rana została zagojona - powiedziała, że pojechała do weterynarza i tam wszystko było załatwione. Pomyślałam, że oko było na pewno usunięte bo przecież logicznie rzecz ujmując, skoro rana jest zagojona, oka nie ma - to pewno pan/i wet. je wycięli. 

Skończyłam więc swoje dochodzenie i postanowiłam spokojnie, bez gwałtownych ruchów, podejść do szynszyli i spróbować ją pogłaskać. Uciekła pod szafę. Skończyło się na tym, że M. złapała ją dla mnie i dała na ręce do potrzymania. 

Klamka zapadła już dawno, ale w tym momencie moje serce zostało sprzedane i w nosie miałam nawet to, że moja czarna marynarka już po kilku sekundach zrobiła się cała biała. Szyszka była przerażona, próbowała się wyrwać, w końcu uciekła znowu do kąta - słowem: dzika, nieprzyzwyczajona do kontaktu z człowiekiem. 

 

Pojechałam na giełdę i kupiłam wyposażenie. Dorwałam wielką klatkę za 110 zł, domek, hamak, transporter, jedzenie, żwir, piasek - no, myślę, że wszyscy wiemy co składa się na szynszylowe szczęście. Zabrałam szyszkę od właścicielki i pojechałam prosto do weterynarza. (Łódź, ul. Strażacka, lecznica "Trop") Byłam wtedy zielona i nie wiedziałam, o jakie badania poprosić, więc zdałam się na lekarza - streściłam pokrótce powód wizyty i historię zwierzaka. Pani Asia sprawdziła ranę po oczku, stan skóry, czyli ogólny stan zwierzaka. Trochę żałuję, że nie poprosiłam o sprawdzenie stanu zębów, ale zmęczenie i zwykła niewiedza zrobiły swoje. (zapewne zrobię to przy najbliższej wizycie dla spokoju ducha)

Pojechałam do domu i złożyłam klatkę. Szyszka nie wiedziała chyba, co ze sobą zrobić. Tyle półek, duży domek, hamak, jakieś patyczki - widać było, że to pierwsze jej spotkanie z takim wyposażeniem (może poza hodowlą, z której pochodzi - nie wiem). No cóż. Pierwszy tydzień co noc budziła mnie szczekaniem/krzyczeniem, ale po jakimś czasie przywykłam, jak dowiedziałam się, że tak musi po prostu być, że przejdzie jak się oswoi.

 

Jakieś dwa tygodnie później ruszyliśmy do Niemiec, droga przebyta pomyślnie, klatka ponownie rozstawiona, szynszyla po czasie oswoiła się z nowym pokojem. Co chwilę znajdywała mi miejsca wymagające zakrycia/zasłonięcia/jakieś kable do schowania. Jak to szynszyla. Po chyba 2 miesiącach udało mi się ją trochę oswoić - jeśli siadałam z nią, czy to ze smakołykiem czy bez, wskakiwała mi na kolano i tak siedziała, czekając na mizianie. Niestety potem pracowałam najczęściej do jedenastej wieczorem, więc szyszka puszczana była wieczorem/w nocy na "metalowy wybieg", tzn na pokój ogrodzony metalowymi kratkami tak, żeby nic sobie nie zrobiła. Postęp cofnął się więc dość znacznie. 

Miesiąc temu wróciłam do domu. Rozpakowałam klatkę i puściłam wystraszoną szyszkę do środka. Nie wiem czemu, ale wcale nie oswoiła się jeszcze z nowym otoczeniem. Nie interesują ją wybiegi, rzadko w ogóle wychodzi z klatki mimo tego, że drzwiczki ma otwarte od 20 do północy. Kiedy tylko mogę, siadam na podłodze i daję pyszne jak do mnie podchodzi, ale nie zostaje już na dłużej. Jest płochliwa, ucieka, chowa się, boi. Jedyne co lubi, to siedzenie na górze klatki, na ramie łóżka, czasem spanie na półkach albo hamaku. Przyznam się, że nie wiem co to oznacza i czy powinnam się tym martwić, czy też okazać cierpliwość. 

 

We wtorek zauważyłam, że po pyszczku Abry cieknie jakaś kropka, coś jakby łza - po stronie, po której nie ma oka. W 10 minut ubrałam się i pojechałam do Tropu. Okazało się, że w okolicy martwego oka zebrał się płyn. Pani pobrała dwie próbki i powiedziała, że w tej chwili nie jest w stanie nic więcej powiedzieć, bo to może być wszystko - od zwykłego zadrapania, po problemy z zębami, aż po nowotwór. Przetarła pyszczek kulki i kazała jechać do domu i czekać do jutra. 

W środę dowiedziałam się, że to stan zapalny, ale nadal nie wiadomo, co tak dokładnie to jest. Na pewno nie nowotwór - ale jednak przyczyna nieznana. Tym razem były dwie pani doktor i przeprowadziły badanie oka (tego martwego). Nie podobała im się "konsystencja", jaką czuły pod palcami, tak, jakby oko nadal tam było. Mówiłam, że to niemożliwe, bo było wycięte zaraz po wypadku. Panie pobrały jeszcze jedną próbkę wydzieliny. Abra dostała zastrzyk, a ja leki dla małej do niedzieli i zalecenie, by w najbliższy poniedziałek stawić się ponownie. 

Strasznie gryzło mnie to, że paniom z Tropu nie podobało się to oko i postanowiłam napisać do poprzedniej właścicielki czy wie/pamięta coś więcej na ten temat. Zapytałam który weterynarz usuwał oko. Odpowiedziała, że nie pamięta już gdzie była, ale oko nie było usuwane, tylko smarowane antybiotykiem

Tego się nie spodziewałam. Czułam, jak moja krew zamarza a ciało nieruchomieje. Jak? Jak można coś takiego zrobić? Skoro w oko szynszyli został wbity ostry przedmiot - należałoby je wyciąć dla jej dobra, prawda? Nie pytałam M. I tak nie wiedziałaby nic. 

Zadzwoniłam do Tropu i poinformowałam ich o nowo zdobytej informacji. Panie rozmawiały ze mną właściwie we dwójkę, zmartwione i nieco zszokowane sposobem "wyleczenia oka"(Bardzo ludzkie panie weterynarz, przejmujące się losem zwierzaków - na razie polecam). Umówiłam się na wstępny termin ponownego otworzenia rany i usunięcia tego, co z oka po trzech-czterech latach pozostało. Termin wypada na piątek 19.02., a koszt ma oscylować w okolicach 200 złotych. 

 

Czy możecie powiedzieć mi, drodzy Forumowicze, od których tak wiele się już nauczyłam, o co powinnam zapytać przy następnej wizycie? Boję się, że pod napływem emocji, stresu (również niewiedzy) zapomnę i Abrze stanie się coś złego, coś najgorszego - a tego nie chcę, bo już tego wrednego, wybrednego dzikusa kocham i chcę, żeby jej oczko ujrzało wolierę, którą dla niej zamówiłam i towarzystwo, którego jej szukam. 

 

Na koniec przestroga dla wszystkich, którzy decydują się na kupno bądź adopcję zwierzaków od poprzednich właścicieli. Idźcie do dobrego weterynarza i zainwestujcie w pełne badania dla waszych przyjaciół. Ja teraz pluję sobie w brodę, że gdybym zrobiła tak na początku, to mała by nie cierpiała. Lepiej więc zadbać o to na początku, niż dręczyć się potem. 

 

Dzielę się z Wami moją historią, ponieważ myślę, że nikt inny nie jest mi w stanie pomóc. Nie wiem, czy jest to historia warta uwagi - niemniej jednak proszę o rady: na co powinnam bardziej zwracać uwagę?Boję się, że robię coś nie tak, że popełniam błędy, przez które Abra cierpi. W moim otoczeniu nie ma nikogo, kto zna się na szynszylach albo choćby przejmuje losem mojego zwierzaka. Zatem - jeśli potraficie, jeśli możecie - powiedzcie mi, czy coś, co robię, może ranić mojego szaraczka. Sama się w tym gubię i być może nie jestem świadoma podstawowego błędu, który popełniam.

 

Jeśli ktoś przeczytał całość - dziękuję za uwagę. 

Na koniec chciałabym też podziękować wszystkim forumowiczom-szczylomaniakom za to, że dzielą się swoją wiedzą. Dzięki Wam wiele się nauczyłam <3

 

Pozdrawiam :)

 

Streszczenie: Dzień dobry :)

 

Przedstawiam Wam Abrę:

 

Załączony plik  IMG_20160129_004512.jpg   146,64 KB   5 Ilość pobrań

Niedawno zrobione zdjęcie, kiedy jeszcze była trochę ciekawa otoczenia.

Załączony plik  IMG_20160202_155414.jpg   65,76 KB   5 Ilość pobrań

Po wtorkowej wizycie. 

Załączony plik  IMG_20160203_002458.jpg   280,85 KB   5 Ilość pobrań

Na łóżku, bo wie, że tam nie wolno :P

Załączony plik  IMG_20160131_214346.jpg   196,01 KB   5 Ilość pobrań

No i z pysznym oraz klatką (kuli nie ma na chwię obecną), która ma niedługo zmienić się w dopasowaną na wymiar wolierę (o ile leczenie nie pochłonie funduszy) z towarzystwem :)


  • 0

#2 radex171

radex171

    Rozwoziciel ziółek w Elzoniku ;)

  • Użytkownik
  • 592 postów
  • Wiek: 30
  • Płeć:Mężczyzna
  • LokalizacjaWrocław
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 05 luty 2016 - 00:07

Hej, na dzień dobry wreszcie chyba jako pierwszy powitam Cię tutaj:), rozgość się jak u siebie w domu (zawsze chciałem to jako pierwszy napisać HA! ). Każdy Ci tutaj pomoże tak jak tylko będzie mógł:).

Widzę, że jesteś bardzo odpowiedzialną osobą i cieszę się że Abra znalazła taką właścicielkę a nie inną:). Po pierwsze daj jak najszybciej znać co z oczkiem, niestety nikt tutaj weterynarzem nie jest (chyba że czegoś nie wiem) a już na pewno nikt nie wróży z fusów jak to mady Ci powie co robić gdy (tfu! nie daj bóg) coś złego się stanie a ty najzwyczajniej w świecie spanikujesz i się pogubisz;) (mam tu na myśli polecenie pojechania do weta;) ). Niestety ja mam samych samców więc nie pomogę bo nie znam się na kobietach;) (przynajmniej nie tych szynszylowych). Choć nie lubię czytać przeczytałem całość... Pamiętaj że dobro zawsze wraca;).

Zdrówka dla ślicznotki i powodzenia z oczkiem :)


  • 0
Dołączona grafika Zapraszamy serdecznie :icon_smile2: :524:

#3 bellamorte

bellamorte

    Wydaje mu się, że jest szefem stada

  • Użytkownik
  • 1344 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaZielona Góra
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2016 - 09:17

  @Fenneene, witaj na naszym forum. Zachęcam do czytania i udzielania się :-) Masz śliczną kuleczkę, nawet jeśli nie ma oczka. Jak dla mnie wszystkie te stworzenia są stworzone do kochania :D

 

   Z mojej strony powiem tyle, że samiczki mogą być bardziej humorzaste od samczyków, wiesz: kobiece sprawy itp. ;) Przy wizycie u weterynarza zawsze warto sprawdzić uzębienie, zrobić morfologię krwi, zbadać mocz, sprawdzić "podwozie". Tyle że nie musisz tego robić przy każdej okazji, bo to też obciążenie i stres dla zwierzaka. Z czasem nauczysz się tak obserwować Abrę, że będziesz wiedziała, co Cię niepokoi. U samiczek warto zwracać uwagę na wydzielinę podczas rujki, jej ilość, kolor ( poczytaj temat o rujce, ropomaciczu, itp. ). Teraz priorytetem jest oczko i przy okazji jego leczenia warto zainteresować się uzębieniem.

   Pamiętaj tez o dobrym żywieniu kulki: siano, zioła, karma; dobrym piasku do kąpieli, poświęcaniu jej czasu. Samo oswojenie często trwa długo i wymaga cierpliwości a często też konsekwencji, więc ważne, żebyś się nie zniechęcała, bo kiedy już zauważysz postępy, zobaczysz jaka to piękna sprawa.

 

   Powodzenia z kluchą i dawaj znać, jak się obie miewacie.


  • 0

Luna + Lucek - ze mną od 09.08.2015
Lilu <3 2009-2015

Moja kula szczęścia.


#4 kaffa

kaffa

    W jego domu rządzą szynszyle

  • Użytkownik
  • 4556 postów
  • Wiek: 41
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWrocław\Shrekownia\
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 05 luty 2016 - 11:02

Hej . Faktycznie post dłuugiii ale na szczeście Abra jest u ciebie i teraz ma żywot pański jak na jaśniepanią przystało. Cieszę się że trafiła w dobre rąsie i ze zawitałaś do nas :) . Kasycznie czuj się jak u sieie w domu.Powodzenia z nami i w zdobywaniu jeszcze wiekszej widzy i szynszylozy .Chociaż to ostatnie już masz :D 


  • 0

#5 kasiak010586

kasiak010586

    Przyjaciel taśmy izolacyjnej

  • Administracja
  • 1945 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaNakło nad Notecią
  • Województwo:Kujawsko-pomorskie

Napisano 05 luty 2016 - 13:24

witajcie,

bardzo dobrze że mała znalazła dom w którym ktoś się o nią troszczy i dla kogo jest ważna.

co do oswajania to myślę ze cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość, może jakiś zdrowszy łakoć - zioło, suszony pomidorek jako zachęta do przyjścia do ciebie i posiedzenia???

może jak w klatce będzie siedziała to tenże łakoć kładź na dłoń i niech sobie sama go weźmie a w trakcie jedzenie delikatne mizianko na przekonanie że może być miło.... może faktycznie nie lubić głaskania albo może musisz naleźć miejsce w którym polubi (mam 2 kulki jedną mogę głaskać własciwie wszędzie a druga lubi tylko kark i czoło nooo i jak ma dobry dzień to drapanie po zadku - żadnych plecków, żadnej brody, wara od okolic uszu czy boku pyszczka więc może trzeba poszukać czy jest miejsce które toleruje do głaskania ????)

 

co do leczenia to daj znać jak się stan małej zmienia i co się okaże u weta trzymam kciuki żeby to nie było nic poważnego.

rozgośćcie się na forum, czytaj i pisz jak tam mała, dodawaj jej fotki do tematu, bo zdjęcia to jest to co wszyscy uwielbiamy :)


  • 0

#6 Irniss

Irniss

    Dealer Tymotki

  • Użytkownik
  • 269 postów
  • Wiek: 23
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaNowa Sól
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2016 - 16:28

Witajcie ;)

jak dobrze, że mała trafiła na ciebie

Powodzenia


  • 0

Fuczi ze mną od 7 kwietnia

i 2 psy  

czekoladowa labradorka Fiona

czarny labrador Miłek


#7 hackerka

hackerka

    Zaawansowany zamiatacz bobków

  • Użytkownik
  • 127 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacjakraków
  • Województwo:Małopolskie

Napisano 05 luty 2016 - 18:49

Też przeczytałam całego posta ;) witam Cię również bardzo serdecznie :) historia Abry pokazuje, że czasami takiego człowieka trzeba by było zamknąć w jakiejś klatce i niech tak siedzi. Jak widać nie każdy powinien mieć żywe stworzenie pod swoją opieką !!!!! Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje futro ;)
  • 0
Szyszka - Nasza córa :D u Nas 1.03.2014
Zenek - Nasz zbój :D u Nas 27.10.2015

#8 Kate

Kate

    Opiekunka Potworów Syberyjskich

  • Użytkownik
  • 1858 postów
  • Wiek: 28
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaBiałystok
  • Województwo:Podlaskie

Napisano 06 luty 2016 - 12:00

Witajcie na forum :D Abra jest śliczną szyneczką, życzymy jej zdrówka i długiego, szynszylastego życia pełnego biegania, odkrywania luk w człowieczych zabezpieczeniach i pysznego :)

 

Myślę, że niechęć do wychodzenia itp. może wynikać ze złego stanu oczka/resztki oczka. Pewnie taki stan wywołuje spory dyskomfort. Proponuję poczekać z towarzystwem do zakończenia rekonwalescencji po zabiegu, żeby wykluczyć możliwość atakowania osłabionej Abry przez koleżankę (poczytaj o łączeniu, bywa, że kłaki latają i to spory stres). Dacie sobie na pewno radę :D 


  • 0

#9 Fenneene

Fenneene

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Wiek: 22
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŁódź
  • Województwo:Łódzkie

Napisano 06 luty 2016 - 18:12

Dziękuję wszystkim za tak miłe przyjęcie mnie do grupy szyszkowariatów :D

Wszelkie rady zdecydowanie wezmę sobie do serca, uzbroję się też po zęby w cierpliwość... i oczywiście pyszne :)

Mała czasem podejdzie do mnie na mizianie pod pyszczkiem, za uszkiem albo przy przednich łapkach. Dostaje pyszne i zmyka denerwować się, że szafa jest zamknięta, a pyszne-pyszne książki zagrodzone, haha. Nie zrażam się tym, że Abra stroni od kontaktu, wystarczy mi świadomość, że jednak trochę mi ufa. Radosne dreptanie szynszylowych stópek mi wystarcza :) No i zastanawianie się co ona widzi w siedzeniu w dziurze typu 10 cm na 20 cm, haha :D

W poniedziałek jedziemy na kontrolę i pewnie po kolejną porcję leków, więc pewnie zapytam się jeszcze jak to ze szczylowym uzębieniem. U mnie ma wszelkie patyczki, pędy, pieńki i prawidłową dietę, więc mam nadzieję, że z ząbkami będzie wszystko w porządku. 

Z pewnością dam znać o postępach/zmianach, może nawet uda mi się zrobić jakieś szczylowe zdjęcie :)

Pozdrawiam i dziękuję za słowa otuchy <3


  • 0

#10 Quiet

Quiet

    Gipsuje dziury w ścianach

  • Użytkownik
  • 2091 postów
  • Wiek: 41
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaTrzebnica
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 06 luty 2016 - 19:32

Witajcie ale on cuuudny xD życzę dużo zdrówka dla kulki i wielu cuudownych lat razem zasłużyliście na to. Szylki to wdzięczne istotki wiedzą że im pomagamy przekonałam się sama jak mój był bardzo chory.


  • 0

#11 Aniutka

Aniutka

    Dobrze wytresowana posłuszna służba szynszyli

  • Administracja
  • 8845 postów
  • Wiek: 51
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWarszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 08 luty 2016 - 12:20

No i zastanawianie się co ona widzi w siedzeniu w dziurze typu 10 cm na 20 cm, haha
 - no jak to co ?! Toż to najwspanialsze miejsce do siedzenia i już. ech te człowieki..... nierozumne istoty na dwóch nogach i bez futra ! :D

Ja tez przeczytałam całość ! Przyszło mi na myśl, że zmiana zachowania może być spowodowana dolegliwościami bólowymi. Może abra powinna dostawać cos p-bólowego? W Warszawie jest weterynarz-okulista godny polecenia (leczy jaskrę u jednego z forumowych szylków): dr wet  Elwira Buczek. Tu dane przychodni w której przyjmuje i godziny:

Okulistyczna Przychodnia Weterynaryjna ul. Grupy AK "Północ" 2 lok. U10 (dojazd od ul. Bartyckiej) 00-713 Warszawa http://www.garncarz.pl/kontakt.php   Zapisy pacjentów pod nr  (22)858 80 62  w dni powszednie w godz. 9.00-21.00  w soboty w godz. 10.00-14.00.
 

Podaję te informacje, bo może wetki, które leczą Abrę chciałyby się z panią dr skonsultować telefonicznie.

Trzymamy za Was obie kciuki ! I czekamy na dobre wieści !


  • 0

Dyzio I Franio M
Dyzio i Franio
banerek


#12 Fenneene

Fenneene

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Wiek: 22
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŁódź
  • Województwo:Łódzkie

Napisano 09 luty 2016 - 00:38

Co tam bieganie po pokoju - najlepiej schować się w dziurze o północy, czyli wtedy, kiedy czas wracać do klatki. Zawsze jest tak, że jak otwieram drzwiczki to skacze na górę klatki i śpi, a jak widzi, że nasypuję karmy (znak, że zaraz zamykamy), to nagle budzi się do życia i ucieka gdzie pieprz rośnie :D

Doszłyśmy z paniami weterynarz do tego samego wniosku - że mała jest osowiała, bo to oko mimo wszystko jej przeszkadza. Wczoraj siedziała mi na kolanie i spała na plecach. 

Byłam dzisiaj w lecznicy. Szczyla dostała kolejne leki przeciwinfekcyjne/przeciwbólowe, potwierdziłam też termin zabiegu. Zdaje mi się, że trochę już z nią lepiej, więc jestem dobrej myśli. Dopytałam się też odnośnie tego jakie są szanse, że mała się nie wybudzi - panie mówiły, że miały już do czynienia z wieloma gatunkami gryzoni, królikami - i jak na razie wszystkie się budziły. Lecznica działa już 10 lat, więc myślę, że wszystko będzie okej. Na pewno napiszę jeszcze jak historia się zakończyła :)

 

Załączony plik  IMG_20160207_213838.jpg   100,59 KB   4 Ilość pobrań

Kolejny foch za zaciąganie do weterynarza

 

Załączony plik  IMG_20160209_001619.jpg   179,4 KB   4 Ilość pobrań

Brzozowe drewienko wypchane siankiem i dwoma rodzajami ziół... zainteresowanie zerowe, w końcu narzuta na łóżko jest smaczniejsza  :facepalm:


  • 0

#13 Fenneene

Fenneene

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Wiek: 22
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŁódź
  • Województwo:Łódzkie

Napisano 22 luty 2016 - 23:50

Witam wszystkich po długiej przerwie :) Abra w piątek przeszła operację usunięcia oka, która zakończyła się sukcesem. Kamień z serca <3 W sobotę byłyśmy na kontroli i widać było, że radość z życia i ciekawość świata na dobre do niej wróciły. 

 

Teraz z kolei mamy małe problemy z powodu nowej koleżanki, adoptowanej Miszy, ale z tym kłopotem trzeba będzie poczekać, aż Abra dojdzie do siebie, a Misza przyzwyczai do nowego domu. Bo niestety Misza jest ciekawa, a Abra ją ofukuje przy każdej okazji :(


  • 0

#14 didaś

didaś

    Nadworny medyk Miłościwie Panującego Dyktatora

  • Administracja
  • 3216 postów
  • Wiek: 31
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKraków
  • Województwo:Małopolskie

Napisano 23 luty 2016 - 01:53

O oswajaniu szyszek ze sobą poczytaj w temacie o łączeniu samic, dział łączenie.

 

Co do Abry - nieszczęście, że tak to zostało spartolone wcześniej, ale dobrze, że wszystko powolutku wraca na właściwe tory. Teraz niech się tylko młoda ładnie wygoi i będzie śmigać, że hohoho! Zdrowia dla potworka!


  • 0

"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


458966ff1b.png


#15 bellamorte

bellamorte

    Wydaje mu się, że jest szefem stada

  • Użytkownik
  • 1344 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaZielona Góra
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 23 luty 2016 - 08:25

Świetna wiadomość, oby tak dalej. Teraz śmiało możesz założyć wątek dziewczynom w dziale "O paniach szynszylach", wrzucać zdjęcia i opisy, co u Was słychać. A my czekamy na dalsze wieści o zdrowiu dzielnej kulki i jej nowej koleżanki :-)


  • 0

Luna + Lucek - ze mną od 09.08.2015
Lilu <3 2009-2015

Moja kula szczęścia.


#16 Fenneene

Fenneene

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Wiek: 22
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŁódź
  • Województwo:Łódzkie

Napisano 23 luty 2016 - 12:04

O oswajaniu czytałam już trochę jeszcze zanim podjęłam się adopcji Miszy. Zdecydowanie poczytam jeszcze więcej w wolnym czasie, bo mimo, że jestem przygotowana na osobne wybiegi, to chciałabym jednak żeby szyszki się polubiły :)

Dziękujemy z potworkiem za życzenia, wszystkie rady i wsparcie Forumowiczów. Cieszę się, że Szynszylowcy to takie miłe i sympatyczne środowisko :)

Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka

Użytkownik Fenneene edytował ten post 23 luty 2016 - 12:04

  • 0

#17 blinda

blinda

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 570 postów
  • Wiek: 49
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaŻnin
  • Województwo:Kujawsko-pomorskie

Napisano 23 luty 2016 - 20:59

Abra jest piękna :D. Dziewczynki szybko się pokochają. Pozdrawiam


  • 0
Antoś - 09.02.2014
Staś - 09.10.2013
Jaś - z nami od 16.03.2014




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych