Skocz do zawartości

Czy wiesz, że... kolby zawierające produkty piekarnicze są niezdrowe? -

kolby zawierające produkty piekarnicze są niezdrowe?




Witamy na FORUM SZYNSZYLE


Logowanie »  Zaloguj korzystając z Facebooka

Rejestracja
Witamy na FORUM SZYNSZYLE!

Zaloguj się lub zarejestruj aby w pełni korzystać z zasobów forum.

Jeżeli miałaś / miałeś konto na starym forum koniecznie zajrzyj tu: LISTA SPRAW PO MIGRACJI
 
Guest Message by DevFuse

Zdjęcie

Jak sprawdzić która samica jest matką


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kasia Poweska

Kasia Poweska

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 4 postów
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaLegnica
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 26 marzec 2017 - 15:40

Witam, 

Po powrocie do domu ( 2 dniowa nieobecność) zobaczyłam,ze na świat przyszły dwie malutkie szynszylki. Problem polega jednak na tym, ze nie wiem która szynszyla jest matką. W klatce były dwie samiczki, które według moich obliczeń miały być oddzielone dopiero jutro gdyż spodziewałam ze za niedługo pojawią się owe maleństwa. Przyszły na swiat szybciej. Wdok jaki zastałam mnie przeraził, gdyż : 

Nusi jedna z dorosłych samiczek jest cała pogryziona na pyszczku, mokra od krwi, słaba - totalnie bez sił.

Natmiast druga dorosła samiczka Zuwi jest pełna wigoru ksacze ale ma jeszcze krew na drogach rodnych. Nie myślac długo zabrałam tą drugą czyli Zuwi do drugiej klatki. Nusi została z malymi. Jednak wcale się nie rusza. Przyszło mi po chwili do głowy, że skoro to u Zuwi jest krew na drogach rodnych to może jednak ona jest matką wiec ponownie ją włożyłam do klatki. Wtedy obie dorosłe samice zaczeły walczyc ze soba .... Jak mam poznać która jest matką ? I jedna i druga opiekuje się maleństwami .... to znaczy kiedy jest razem z nimi bo te maleństwa się garną do dorosłych. Przepraszam za tak chaotyczny opis ale jestem w szoku i przerażona bo boje się o maleństwa....tzn, ze odłaczę prawdziwą matkę i maałe nie bedą miały co jesc!!!! Teraz w klatce z małymi jest Zuwi ta co ma krew na drogach rodnych . Czy to możliwe zeby Zuwi pogryzła Nusi broniąc dzieci skoro od małego były razem wychowywane?  Proszę o pomoc ... Niech ktoś się podzieli swoim doświadczeniem !


  • 0

#2 Aniutka

Aniutka

    Dobrze wytresowana posłuszna służba szynszyli

  • Administracja
  • 8852 postów
  • Wiek: 51
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWarszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 26 marzec 2017 - 19:03

Kasia nie wiem czy uda mi się znaleźć kogoś kto będzie umiał Ci doradzić. Mnie bardziej niepokoi stan Nusi. Wydaje mi się że powinnaś zabrać ja do weta

[Dodano: 26 marzec 2017 - 19:03]
Na szybko dostałam podpowiedź od doświadczonej osoby ze matką jest ta samiczka która ma "wyciągnięte i wymemłane suteczki oraz duże drogi rodne"
Trochę nie daje mi spokoju to ze nie wiedziałaś która samica jest w ciąży ale spodziewałaś się maluchów - nie rozumiem tego.


  • 0

Dyzio I Franio M
Dyzio i Franio
banerek


#3 bellamorte

bellamorte

    Wydaje mu się, że jest szefem stada

  • Użytkownik
  • 1344 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaZielona Góra
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 27 marzec 2017 - 18:11

1. Jesteś pewna, że obie to samice? Kto potwierdzał płeć?

2. Jeśli są to samice i są agresywne wobec siebie, będzie trzeba je rozdzielić. Jedna będzie sama w osobnej klatce, druga-matka z maluchami.

3. Jeśli matka jest agresywna wobec dzieci, będziesz musiała je sama dokarmiać. To bardzo ważne, w przeciwnym razie mogą nie przeżyć. 

4. Dobrze, gdybyś poszła jak najszybciej do weterynarza znającego się na szynszylach czy małych zwierzętach, żeby sprawdził samicę po porodzie, jeśli poród odbył się bez nadzoru, mogą wystąpić groźne dla życia komplikacje. Weterynarz jak najszybciej.

 

Dokarmianie i opieka nad małymi szynszylami:

http://forum-szynszy...em-weterynarza/

http://forum-szynszy...o-naszego-domu/


  • 0

Luna + Lucek - ze mną od 09.08.2015
Lilu <3 2009-2015

Moja kula szczęścia.


#4 Kasia Poweska

Kasia Poweska

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 4 postów
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaLegnica
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 03 kwiecień 2017 - 19:22

Witam, dziękuje za odpowiedz. Muszę się usprawiedliwić gdyż pisałam wszystko w dużym szoku i stresie.  Mam 4 szynszyle. Zuwi, Małą , Nusi i Frania. Mam duży pokój w którym stoi ogromna klatka podzielona na pól tak aby w jednej czesci mieszkały 2 szynszyle i w drugiej dwie. Pokój jest tylko dla zwierzaków. Więc kiedy wracam do domu, ogarne wszystko poświęcam czas swoim Szylką.Wypuszczam je po dwie z klatek tak aby mogły sie wybiegać. Nie ma tam nic, ani mebli ani kabli wiec mogą biegac po 2 godziny na przemian. Czasem wypuszczam dwie rano przed wyjsciem do pracy( zostawiam otwarte drzwiczki od klatki aby mogly wejsc i się napić lub coś zjesc, a kiedy wracam do domu robie zamianę. Pierwszą kupiłam Zuwi, ale było mi żal ze siedzi sama wiec dokupiłam jej Zuwi. Samiczki polubiły się od razu. Spały razem, tuliły się do siebie, czyściły itp. Potem ktoś mi przyniósł Małą. Była niechciana i zal mi się jej zrobiło wiec ja " zaadoptowałam" Jednak Mała nie została zaakceptowana przez pozostałe samiczki i musiała zamieszkać sama. Po jakimś czasie kiedy wracałam do domu zobaczyłam pod drzwiami w pudełku mała szynszyle. Ktoś mi ją podrzucił. No serce mnie zabolało, że można tak zrobic  w zimny dzeszczowy jesienny dzień. A wszyscy wiedza, że mam hop;a na punkcie zwierzaków wiec pewnie dlatego pozostawił ja pod drzwiami. Była to maluka szynszyla i dlatego pojechałam do weterynarza aby ją zbadał. Okazało sie, że to chłopiec ( Franio) Kupiłam mleko i jeszcze przez kilka tygodni go dokarmiałam. Franio dogaduje się ze wszystkimi i jest tak sprytny, że musze związywać drzwiczki dodatkowym drutem, bo ten cwaniak umie sobie je sam otwierać. Zamieszkał z Malął , która przygarnęła go jak matka. Jednak któegoś dnia uciekł mi z klatki i biegał po pokoju wraz z Zuwi i Nusi. Wiec od tego czasu zaczełam liczyć dni i obserwować zachowanie samiczek. Zarówno jedna jak i druga zachowywały się tak samo. No ale gdzies w połowie 3 miesiąca zauważyłam, że dziewczyny  stają się jakieś powolniejsze , śpą nie skaczą. Wiec było dla mnie jasne,ze są w ciazy.   Wyliczyłam sobie dni, mniej wiecej kiedy mam się spodziewać potomstwa. Jednak jak pisałam wcześniej musiałam wylecieć do Polski. Zmarł ojciec mojego męża, spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Maż poleciał wczesniej wszystko załatwić a ja tylko ma pogrzeb i zaraz musiałam wracać. Kiedy wróciłam zastałam juz opisaną akcję. Dwa malutkie szynszyle , zdrowa Zuwi i pogryziona Nusi. Mieszkam w Norwegi. W niedzielę nikt mnie nie przyjmie. Oszalałam. Bałam się o maluchy, że się wyziębią, że może jesli oddzieliłam od matki....ze nie bedą jadły... dlatego napisałam na forum prośbę o pomoc. W poniedziałek byłam już u lekarza z Pogryzioną Nusi. Pooglądał i powiedział, ze nic jej nie jest, że szynszyle tak mają. Ze mogą sie kochać, ale wszystko się zmieni kiedy na świat przyjda małe. Pooglądał Nisu i powiedział, że ona ani nie rodziła ani nie spodziewa się dzieci. Jest zwyczajnie gruba i musze zmniejszy porcje żywieniowe. Po trzech dniach byłam ponownie w lekarza. Stan Nusi się pogorszył. Pojawiła sie infekcja. Mase zakażonych miejsc :(. Teraz jest juz trochę lepiej, wiecej je rusza sie ale stale dostaje antybiotyk i maści. Z wagi 0,940 spadła do 0.630 :( . Miesza teraz w mojej sypialni bo mam ją cały czas na oku. Natomiast Zuwi jest dzielną matką. Maluch rosną , sa szybkie, wskakują juz na dość wysoki jak dla nich domek. Matka karmi i zachowuje się normalnie. Oglądałam ja. Drogi rodne sa czyste i nic nie wskazuje na jakies komplikacje. Maluchy mają tydzień. Jeszcze ich nie brałam na ręce. W przyszły poniedziałek planuje je zabrać wraz z matką do weterynarza. Mam nadzieję, że Nusi wyzdrowieje. 



[Dodano: 03 kwiecień 2017 - 20:22]

Kasia nie wiem czy uda mi się znaleźć kogoś kto będzie umiał Ci doradzić. Mnie bardziej niepokoi stan Nusi. Wydaje mi się że powinnaś zabrać ja do weta

[Dodano: 26 marzec 2017 - 19:03]
Na szybko dostałam podpowiedź od doświadczonej osoby ze matką jest ta samiczka która ma "wyciągnięte i wymemłane suteczki oraz duże drogi rodne"
Trochę nie daje mi spokoju to ze nie wiedziałaś która samica jest w ciąży ale spodziewałaś się maluchów - nie rozumiem tego.

Witam, dziękuje za odpowiedz. Muszę się usprawiedliwić gdyż pisałam wszystko w dużym szoku i stresie.  Mam 4 szynszyle. Zuwi, Małą , Nusi i Frania. Mam duży pokój w którym stoi ogromna klatka podzielona na pól tak aby w jednej czesci mieszkały 2 szynszyle i w drugiej dwie. Pokój jest tylko dla zwierzaków. Więc kiedy wracam do domu, ogarne wszystko poświęcam czas swoim Szylką.Wypuszczam je po dwie z klatek tak aby mogły sie wybiegać. Nie ma tam nic, ani mebli ani kabli wiec mogą biegac po 2 godziny na przemian. Czasem wypuszczam dwie rano przed wyjsciem do pracy( zostawiam otwarte drzwiczki od klatki aby mogly wejsc i się napić lub coś zjesc, a kiedy wracam do domu robie zamianę. Pierwszą kupiłam Zuwi, ale było mi żal ze siedzi sama wiec dokupiłam jej Zuwi. Samiczki polubiły się od razu. Spały razem, tuliły się do siebie, czyściły itp. Potem ktoś mi przyniósł Małą. Była niechciana i zal mi się jej zrobiło wiec ja " zaadoptowałam" Jednak Mała nie została zaakceptowana przez pozostałe samiczki i musiała zamieszkać sama. Po jakimś czasie kiedy wracałam do domu zobaczyłam pod drzwiami w pudełku mała szynszyle. Ktoś mi ją podrzucił. No serce mnie zabolało, że można tak zrobic  w zimny dzeszczowy jesienny dzień. A wszyscy wiedza, że mam hop;a na punkcie zwierzaków wiec pewnie dlatego pozostawił ja pod drzwiami. Była to maluka szynszyla i dlatego pojechałam do weterynarza aby ją zbadał. Okazało sie, że to chłopiec ( Franio) Kupiłam mleko i jeszcze przez kilka tygodni go dokarmiałam. Franio dogaduje się ze wszystkimi i jest tak sprytny, że musze związywać drzwiczki dodatkowym drutem, bo ten cwaniak umie sobie je sam otwierać. Zamieszkał z Malął , która przygarnęła go jak matka. Jednak któegoś dnia uciekł mi z klatki i biegał po pokoju wraz z Zuwi i Nusi. Wiec od tego czasu zaczełam liczyć dni i obserwować zachowanie samiczek. Zarówno jedna jak i druga zachowywały się tak samo. No ale gdzies w połowie 3 miesiąca zauważyłam, że dziewczyny  stają się jakieś powolniejsze , śpą nie skaczą. Wiec było dla mnie jasne,ze są w ciazy.   Wyliczyłam sobie dni, mniej wiecej kiedy mam się spodziewać potomstwa. Jednak jak pisałam wcześniej musiałam wylecieć do Polski. Zmarł ojciec mojego męża, spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Maż poleciał wczesniej wszystko załatwić a ja tylko ma pogrzeb i zaraz musiałam wracać. Kiedy wróciłam zastałam juz opisaną akcję. Dwa malutkie szynszyle , zdrowa Zuwi i pogryziona Nusi. Mieszkam w Norwegi. W niedzielę nikt mnie nie przyjmie. Oszalałam. Bałam się o maluchy, że się wyziębią, że może jesli oddzieliłam od matki....ze nie bedą jadły... dlatego napisałam na forum prośbę o pomoc. W poniedziałek byłam już u lekarza z Pogryzioną Nusi. Pooglądał i powiedział, ze nic jej nie jest, że szynszyle tak mają. Ze mogą sie kochać, ale wszystko się zmieni kiedy na świat przyjda małe. Pooglądał Nisu i powiedział, że ona ani nie rodziła ani nie spodziewa się dzieci. Jest zwyczajnie gruba i musze zmniejszy porcje żywieniowe. Po trzech dniach byłam ponownie w lekarza. Stan Nusi się pogorszył. Pojawiła sie infekcja. Mase zakażonych miejsc  :(. Teraz jest juz trochę lepiej, wiecej je rusza sie ale stale dostaje antybiotyk i maści. Z wagi 0,940 spadła do 0.630  :( . Miesza teraz w mojej sypialni bo mam ją cały czas na oku. Natomiast Zuwi jest dzielną matką. Maluch rosną , sa szybkie, wskakują juz na dość wysoki jak dla nich domek. Matka karmi i zachowuje się normalnie. Oglądałam ja. Drogi rodne sa czyste i nic nie wskazuje na jakies komplikacje. Maluchy mają tydzień. Jeszcze ich nie brałam na ręce. W przyszły poniedziałek planuje je zabrać wraz z matką do weterynarza. Mam nadzieję, że Nusi wyzdrowieje. 


  • 0

#5 Aniutka

Aniutka

    Dobrze wytresowana posłuszna służba szynszyli

  • Administracja
  • 8852 postów
  • Wiek: 51
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWarszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 03 kwiecień 2017 - 20:28

Teraz faktycznie wszystko wyglada inaczej :):
Kasia maluchy musisz regularnie co kilka dni ważyć żeby kontrolować czy przybieraja na wadze. Weterynarz jest chyba niezbyt dobrym specjalistą skoro nie zaopatrzył ran Nusi i pozwolił żeby doszło do zakażenia. Ale rozumiem że jesteś w sytuacji bez wyjścia i musisz korzystać z jego pomocy. Trzymam mocno kciuki za malutką.
  • 0

Dyzio I Franio M
Dyzio i Franio
banerek


#6 bellamorte

bellamorte

    Wydaje mu się, że jest szefem stada

  • Użytkownik
  • 1344 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaZielona Góra
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 04 kwiecień 2017 - 08:12

Sytuacja mocno podbramkowa, rzeczywiście... Teraz wiele zależy od Ciebie i Twojej opieki nad stadkiem. Jeśli waga tak mocno spadła, dokarmiaj szynszylkę ( karma ratunkowa dr Ziętka lub własnoręcznie zrobiona papka z karmy podstawowej podawana strzykawką ), bo tak duży spadek jest niebezpieczny dla zdrowia i życia. Pomyśl o kastracji samczyka, żeby nie doszło do podobnej sytuacji. Teraz są jeszcze maluchy: znasz już płeć? To ważne, bo trzeba będzie je za jakiś czas oddzielić tak, żeby znalazły się w stadzie jednopłciowym.


  • 0

Luna + Lucek - ze mną od 09.08.2015
Lilu <3 2009-2015

Moja kula szczęścia.


#7 Kasia Poweska

Kasia Poweska

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 4 postów
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaLegnica
  • Województwo:Dolnośląskie

Napisano 04 kwiecień 2017 - 17:03

Sytuacja mocno podbramkowa, rzeczywiście... Teraz wiele zależy od Ciebie i Twojej opieki nad stadkiem. Jeśli waga tak mocno spadła, dokarmiaj szynszylkę ( karma ratunkowa dr Ziętka lub własnoręcznie zrobiona papka z karmy podstawowej podawana strzykawką ), bo tak duży spadek jest niebezpieczny dla zdrowia i życia. Pomyśl o kastracji samczyka, żeby nie doszło do podobnej sytuacji. Teraz są jeszcze maluchy: znasz już płeć? To ważne, bo trzeba będzie je za jakiś czas oddzielić tak, żeby znalazły się w stadzie jednopłciowym.

Dziękuję za rade. Nigdy sama nie robiłam karmy dla szynszyli poza suszeniem owoców i warzyw oraz ścinaniem gałązek z drzew owocowych. Pisząc papka rozumiem namoczona i "zblenderowana" ( nie wiem czy istnieje takie słowo)  suchą karma? Nie znam płci , jeszcze nie brałam na ręce maluchów. Czytałam aby je pozostawić w spokoju bo matka może je odrzucić itp. Kilka razy brałam na ręce matkę aby sprawdzić czy wszystko jest ok. Ona jest oswojona i sama do nmie przychodzi więc nie bałam się , ze może się przestraszyć i stracić  np. pokarm. Maluchy mają już 9 dni, myślisz, że moge je już dotykać? Są bardzo żywiołowe widze , że wskakują do miseczki z jedzeniem i coś juz tam skubią. Nie potrafię powiedzieć czy już jedzą czy tylko sobie gryzą. Przy cycku widzę je stale i zastanawiam się czy ponownie nie wstawić półek aby matka miała gdzie się schronić choć na chwilkę. To moje pierwsze maleństwa wiec każda wskazówka będzie cenna.Pomyśle nad kastracją samczyka. Co do Nusi widzę, że zaczyna jeśc coraz wiecej. Poniewaz smaruję ja masciami , nie ma w klatce ani trocin ani piasku dlatego obserwuję ile jedzenia ubyło od mojego wyjscia do pracy i powrotu. Jutro kończę wcześniej pracę wiec bede mogła pojechać do sklepu i kupic wage aby obserwować wagę i Nusi i maluchów.


  • 0

#8 didaś

didaś

    Nadworny medyk Miłościwie Panującego Dyktatora

  • Administracja
  • 3216 postów
  • Wiek: 31
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKraków
  • Województwo:Małopolskie

Napisano 05 kwiecień 2017 - 00:37

Maluszki nawet powinnaś dotykać - począwszy od dnia porodu. Z szynszylkami jest trochę inaczej niż z dzikimi zwierzakami - one są przyzwyczajone do Ciebie, a branie małych na rękę jest koniecznością, chociażby w celu zważenia ich. Szynszylątka muszą być codziennie ważone, żeby obserwować czy wszystko ok, czy odpowiednio przybierają na wadze. A im szybciej przyzwyczają się do ręki, tym lepiej :) Od razu możesz futrzakom zrobić zdjęcie kuperków - zobaczymy po "podwoziu" jaka płeć.

Co do półeczek - jeszcze bym się chwilę wstrzymała, no i porozwieszała dodatkowe hamaki - łapaki. Maluchy niebawem zaczną wspinać się po prętach klatki, więc będzie to ich zabezpieczenie.


  • 0

"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


458966ff1b.png


#9 bellamorte

bellamorte

    Wydaje mu się, że jest szefem stada

  • Użytkownik
  • 1344 postów
  • Wiek: 35
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaZielona Góra
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 kwiecień 2017 - 07:39

Wszystko tak, jak @didaś pisze: macamy, ważymy ( to bardzo ważne! )i oswajamy. Do tego bezpieczeństwo przede wszystkim. Sama zobaczysz, jak szybkie mogą być szynszylowe brzdące, więc zabezpiecz dobrze klatkę.

 

Do swojej karmy dodajesz trochę ciepłej wody ( nie gorącej ) i robisz papkę o takiej konsystencji, żeby bez problemów przechodziła przez strzykawkę. Pamiętaj też, żeby kontrolować tę spadającą wagę szynszyli. Będziesz wiedziała czy jej stan się poprawia. No i dokarmiaj koniecznie, jeśli mało je i chudnie. Szynszyle MUSZĄ jeść, w przeciwnym razie pojawiają się problemy z jelitami.


  • 0

Luna + Lucek - ze mną od 09.08.2015
Lilu <3 2009-2015

Moja kula szczęścia.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych