Skocz do zawartości

Czy wiesz, że... kolby zawierające produkty piekarnicze są niezdrowe? -

kolby zawierające produkty piekarnicze są niezdrowe?




Witamy na FORUM SZYNSZYLE


Logowanie »  Zaloguj korzystając z Facebooka

Rejestracja
Witamy na FORUM SZYNSZYLE!

Zaloguj się lub zarejestruj aby w pełni korzystać z zasobów forum.

Jeżeli miałaś / miałeś konto na starym forum koniecznie zajrzyj tu: LISTA SPRAW PO MIGRACJI
 
Guest Message by DevFuse

Zdjęcie

Czy to możliwe?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 Black7

Black7

    Dealer Tymotki

  • Użytkownik
  • 347 postów
  • Wiek: 13
  • Płeć:Mężczyzna
  • LokalizacjaKraków
  • Województwo:Małopolskie

Napisano 02 sierpień 2017 - 15:11

"Bardzo często szynszyle (niestety) padają po 2-4 roku życia, z powodu np. chorób genetycznych, co może w dużej mierze wiązać się z tym, że w hodowlach dochodzi do nieodpowiedniego łączenia (ojciec-córka, matka-syn)." Czy to może być prawda? Bo jeśli tak to może dlatego mój Gustaw tak młodo odszedł :(  

 

A tu ankieta która była : Ile lat ma Twoja (najstarsza) szynszyla?

  • 1-3 (30%, 742 Głosów)
     
  • 6-9 (23%, 568 Głosów)
     
  • 4-5 (19%, 475 Głosów)
     
  • 10-13 (15%, 367 Głosów)
     
  • 14 i więcej (13%, 327 Głosów)
     

Total Voters: 2 479


Użytkownik Black7 edytował ten post 02 sierpień 2017 - 15:13

  • 0

Oskar: 

  bc2d3e7440.png

 

:loveszynszyla:


#2 didaś

didaś

    Nadworny medyk Miłościwie Panującego Dyktatora

  • Administracja
  • 3187 postów
  • Wiek: 30
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKraków
  • Województwo:Małopolskie

Napisano 02 sierpień 2017 - 15:37

Tzn. tak, na pewno niektórych odmian kolorystycznych nie można ze sobą łączyć, ponieważ powstają z tego osobniki z letalnymi (śmiertelnymi) wadami genetycznymi, które często albo są ronione, albo nie przeżywają porodu, albo umierają później, mimo wszystko było niby ok.

Jeśli chodzi o tzw. chów wsobny, czyli właśnie krzyżowanie ze sobą członków rodziny, to to się nigdy nie kończy dobrze - czy u ludzi (zobacz co się działo z dynastiami królewskimi jakiś czas temu, często większa część potomstwa umierała młodo), czy u innych zwierząt (szczególnie z pseudohodowli). I tak, szyszki krzyżowane w ten sposób (nie oddzielona matka od syna, córka od ojca, rodzeństwo różnej płci mieszkające razem itp.), często umierają. Początkowo wydają się zdrowe, a później wychodzą różne schorzenia na jaw.

 

Mogło być tak, nie pamiętam skąd był Gucio brany, ale to możliwe. Dlatego jeśli kupuje się szynszylę, to warto kupić ją w polecanej hodowli, a nie od nieznanego człowieka. Super opcją jest adopcja od osób, które oddają zwierzaka, bo nie mogą się nim zajmować z jakiegoś powodu, ale z kolei tez nie masz gwarancji czy nie trafisz wlaśnie na takie zwierzę.

Z tym, że pewne pochodzenie zwierzaka też nie gwarantuje, że dożyje on 20 lat. Mój Bazylek jest z jednej z ferm zarodowych pod Krakowem, więc pomijając calą resztę, ale na pewno wiedzą kogo krzyżować z kim, żeby było w porządku. A jednak - trafił się biedak chory i nasze wspólne szczęście, że trafiliśmy na siebie, bo pewnie już by nie żył od kilku lat. Miał pół roku kiedy trafiliśmy do lekarza, bo krwawił z odbytu z powodu osrego zaparcia. Żyje - mega fachowość lekarza i kupa szczęścia, może Bożej woli, zależy w kogo/co kto wierzy. Ale niewiele brakowało, że już by go nie było.

 

Czasami przyczyna jest oczywista - chów wsobny, zła krzyżówka, rozmnażanie chorych szynszyli. Ale czasami to jest po prostu nieszczęśliwy zbieg okoliczności, nieszczęśliwy wypadek, pech. Trudno powiedzieć co było przyczyną u Gustawa, Wy przecież zareagowaliście szybko, a jednak mały nie doczekał wizyty. Tutaj właściwie wyjaśniłaby cokolwiek tylko sekcja zwłok. Czasami po prostu dzieje się takie nieszczęście :(

 

Jeśli chcesz adoptować - musisz być przygotowany na to, że nie wiadomo jaki zwierzak się trafi. Jeśli zwierzaki są adoptowane od fundacji i stowarzyszeń to zawsze powinny mieć ze sobą kartę choroby i pakiet wyników badań oraz wizyty kontrolnej u lekarza przed wydaniem. Od osób prywatnych to tylko kwestia wolnej woli dotychczasowego opiekuna. Jeśli zwierzak jest z porządnej, polecanej hodowli, to gwarancji super zdrowia też nie ma, ale jest gwarancja, że na pewno krzyżowano właściwe odmiany i osobniki niespokrewnione. Tyle z pewności, cała reszta jest niewiadomą i trzeba mieć nadzieję, że będzie się miało zwierza zdrowego.

A tak czy siak, skądkolwiek zwierzak by był, ja jednak jestem zwolenniczką wizyty weterynaryjnej, nawet jak się nic nie dzieje- ot, dla pewności, ot, do kontroli. Niech obejrzy lekarz ząbki, osłucha, zbada.


  • 0

"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


458966ff1b.png





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych