Skocz do zawartości

FORUM SZYNSZYLE używa plików cookies. Przeczytaj Polityka prywatności aby zobaczyć więcej szczegółów. Aby zamknąć i nie pokazywać już tej wiadomości kliknij przycisk:    AKCEPTUJĘ PLIKI COOKIES I POLITYKĘ PRYWATNOŚCI
AKCEPTUJĘ PLIKI COOKIES I POLITYKĘ PRYWATNOŚCI
Czy wiesz, że... szynszyla może dożyć 20 lat? -

szynszyla może dożyć 20 lat?




Witamy na FORUM SZYNSZYLE


Logowanie »  Zaloguj korzystając z Facebooka

Rejestracja
Witamy na FORUM SZYNSZYLE!

Zaloguj się lub zarejestruj aby w pełni korzystać z zasobów forum.

Jeżeli miałaś / miałeś konto na starym forum koniecznie zajrzyj tu: LISTA SPRAW PO MIGRACJI
 
Guest Message by DevFuse

Zdjęcie

KOKCYDIA: leczenie i problemy po leczeniu

Kokcydia kokcydioza śmierdzące bobki biegunka miękkie bobki

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
68 odpowiedzi w tym temacie

#51 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 05 lipiec 2012 - 22:07

korekty to on raczej będzie miał już do końca życia, tylko jeszcze nie wiem co jaki czas

kolejna będzie ustalona w poniedziałek bo wtedy jedziemy do Bielska do Dr. Całus na kontrolę, przy następnej korekcie okaże się na ile te skrzywienia i zmiany są w stanie się wycofać i co można jeszcze zrobić

gdy niebezpieczeństwo zostanie zażegnane i stan Duszka będzie doprowadzony do w miarę "normalności", to na kolejne korekty zaczniemy jeździć do Bytomia do Dr. Rolki która też jest specjalistą od gryzoni i z tego co się doczytałam wie jak leczyć szynszle. Na dokładne kontrole gdy trzeba będzie zrobić RTG zębów będziemy chyba jeździć do Dr.Całus, ale to czas pokaże jak się to wszystko potoczy. Na jeżdżenie za każdym razem do Bielska nas niestety nie stać, to 80 km w jedną stronę ... dlatego alternatywą dla nas na miejscu będzie lecznica w Bytomiu.



za kciuki bardzo serdecznie wszystkim dziękujemy, delikatnie kawalera wyściskamy :mrgreen:

Duszek dziś gryzł i to całkiem " głośno" płatki kukurydzy i groszku, fakt jest taki, że dostaje jeszcze metacan przeciwbólowo i niewiadomo jak to będzie gdy dostawać przestanie, ale nawet takie niewielkie kroki do przodu bardzo nas cieszą i co tu ukrywać dają nadzieję na lepsze jutro :diabel:
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#52 nantai

nantai

    W wolnych chwilach szyje hamak

  • Użytkownik
  • 45 postów
  • Wiek: 37
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacjawielkopolska

Napisano 05 lipiec 2012 - 22:21

To super, że Duszek już gryzł. Cieszymy się baaardzo :597: Czuje się kochany, więc wraca do zdrówka. Pięknie się Nim opiekujecie :-)



A te narkozy nie będą szkodziły dla organizmu Duszka?
  • 0
Gizmo

#53 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 05 lipiec 2012 - 22:47

Pani doktor powiedziała że narkozy wcale nie są takie niebezpieczne jak się powszechnie uważa, Duszek wybudzał się bez problemowo i mam nadzieję że chociaż w tej kwestii nic się nie zmieni ;-)

chłopak właśnie dostał kolację ze strzykawki, zjadł całkiem sporo i upaćkał sobie przy tym futerko na brzuszku co już mu się mało kiedy zdarza, przez noc podeschnie, delikatnie wyczeszemy co bardzo lubi, a potem już sam w piasku sobie doczyści :->



[ Dodano: 10 Lipiec 2012, 14:53 ]

byliśmy wczoraj na kontroli u Dr. Całus w Bielsku , Duszkowi buzia się bardzo ładnie podgoiła , i nawet odrobinę przybrał z 377g na 388g :) antybiotyk ma dostawać do soboty włącznie, a w piątek mam zadzwonić i zdać relację co tam u niego "słychać " :)

samodzielnie zaczyna podjadać już co nieco z miseczki, i zgryza już swój ukochany prasowany groszek , co mnie martwi sianka nie rusza wcale przynajmniej jak na razie

gdy się rozkręci bardziej z jedzeniem, mamy mu stopniowo ograniczać dokarmianie , no i za jakiś miesiąc ( od przyszłego tyg. pani doktor ma 3 tyg. urlopu ,a my na początku sierpnia też najprawdopodobniej pojedziemy na tydzień - dwa ) będzie kolejna kontrola, tyle ze wtedy znowu będzie pod narkozą by dokładnie sprawdzić na ile zmiany się cofnęły i w jakim stanie są zęby i buzia Duszka .

za wszystkie kciuki bardzo dziękujemy :mrgreen:



[ Dodano: 31 Lipiec 2012, 14:39 ]

Duszek już je samodzielnie, od ponad tygodnia nie jest w ogóle dokarmiany, nawet kolbę z topinamburem wyczyścił w 3 dni a wcześniej ich nie ruszał zupełnie

kupki momentami są takie nie do końca suche ale Dr. Całus powiedziała że jeśli on się wzmocni i zacznie ładnie jeść to i problem z kokcydiami powinien się skończyć, oby tak faktycznie było bo jak na razie wszystko zaczęło się dobrze układać :-)
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#54 Aniutka

Aniutka

    Dobrze wytresowana posłuszna służba szynszyli

  • Administracja
  • 8866 postów
  • Wiek: 52
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWarszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 02 sierpień 2012 - 09:50

Duszek to dzielna myszka :)
  • 0

Dyzio I Franio M
Dyzio i Franio
banerek


#55 nantai

nantai

    W wolnych chwilach szyje hamak

  • Użytkownik
  • 45 postów
  • Wiek: 37
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacjawielkopolska

Napisano 21 sierpień 2012 - 18:59

Rewelacja!!! Aż miło się czyta takie dobre wiadomości :-D
Buziaki i uściski dla Duszka :064:
  • 0
Gizmo

#56 Władzio

Władzio

    Zielony jak tymotka

  • Użytkownik
  • 2 postów
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaWarszawa

Napisano 14 kwiecień 2013 - 19:56

Chciałabym jeszcze dorzycić coś w tematcie. Kokcydia wykryliśmy u naszych szylek przy badaniach profilaktycznych. Miały ++/++++. Pani wet. bardzo się zastanawiała, czy jest sens w ogóle rozpoczynać leczenie, ponieważ, kokcydioza nie zawsze się rozwija: można być nosicielem kokcydii, ale nigdy nie zachorować. Dodatkowo potwierdziłą, tylko to co już słyszeliśmy wcześniej, że prędzej czy później znów się z kokcydiami spotkamy, bo naprawdę nie sposób odkazić wszystkiego, chociażby suszków lub siana, które mogły mieć kontakt z innymi zarażonymi zwierzakami np. kuną. Zdecydowaliśmy się jednak spróbować wyleczyć kule. Dostaliśmy sul-tridin do podawania w zastrzykach przez 14 dni oraz coś osłonowego, jak przy każdej antybiotykoterapii np. trilac. Największym problemem tego leczenia jest to, że nasze szynszyle stopniowo tracą do nas zaufanie. Zastrzyki z tym lekiem są bardzo bolesne i każdego kolejnego dnia kulki reagują coraz bardziej strachliwie. Nasz najbardziej delikatny szynszylek przez pierwsze dwa dni reagował na strach i ból ślinotokiem. (Widzieliśmy coś takiego pierwszy raz w życiu, więc nasze przerażenie było ogromne. Natychmiastowy tel do weta trochę nas uspokoił. W taki sposób niektóre szynszylki mogą reagować. Należy tylko uważać, żeby nie przerodziło się to w kłopoty z oddychaniem. A co ciekawe, dowiedzieliśmy się przy okazji, że szynszyle nie wymiotują). Na szczęście udało nam się opanować jego strach i szylek zaczął lepiej znosić zastrzyki. Za to pojawił się problem z naszą najmłodszą kulką, której po kilku dniach zaczęły pojawiać się strupy w miejscach wkłuć, co dyskwalifikuje szylkę z dalszego leczenia tym sposobem i pozostaje podawanie jej zwiększonej dawki doustnie, 2 razy dziennie.
Zastanawiam się, czy ktoś z Was również leczył swoje szylki w ten sposób. Jestem ciekawa reakcji Waszych szynszyli.

I zachęcam Was do badań profilaktycznych. Każdy właściciel szynszylka powinien wysłać bobki do badania przynajmniej raz na pół roku. Nawet jeżeli nie widać żadnych objawów, a tak było w naszym wypadku, może dojść w jakiś sposób do zarażenia kokcydiami. Nikt z nas nie jest tego w stanie przewidzieć. Jest to tak powszechny pasożyt, że mogłabym się założyć, że wielu z Was nawet nie wie, że Wasze szynszylki go w sobie noszą. A o profilaktycznym badaniu krwi i jego sensie może już nie będę wspominać.
  • 0
Pozdrawiam,
M.

#57 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 14 kwiecień 2013 - 20:28

Duszek miał wynik +++/++++ , nie znam sultridinu, ale doczytałam, że jest bardzo silnie piekący i nawet u psów wywoływał ataki paniki przy podawaniu , kokcydiozy nie leczy się antybiotykami tylko sulfonamidami, sul-tridin również jest sulfonamidem ( opis leku jest tutaj )
my leczyliśmy Baycoxem i Fenbendazolem w żelu, oba leki podawane były doustnie, kokcydia wybiliśmy i nie wróciły.

W trakcie leczenia trzeba wymienić wszystko drewniane , kokcydia najczęściej są przenoszone na gałązkach drzew które im przynosimy, trzeba je dokładnie wymyć i wysuszyć w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 200 stopni C , tylko tak możliwe jest wybicie przetrwalników czyli oocyst kokcydi.

Zapytajcie o lek osłaniający wątrobę , przy stosowaniu antybiotyków czy sulfonamidów, często jest bardzo nadwyrężona i niedomaga , powodując kolejne problemy w tym głównie brak apetytu , mogę polecić Wam lek Heparenol w syropie, jest chętnie przyjmowany , skuteczny i dodatkowo ładnie zwiększa apetyt u szynszyli

Strupy po zastrzykach najczęściej same się goją , ale zdarza się że po odpadnięciu czy rozdrapaniu strupa zostaje głęboka rana, trzeba tego pilnować i w razie potrzeby zastosować leczenie miejscowe.

trzymam kciuki za szybkie pozbycie się obcych ;-)
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#58 Snow.

Snow.

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 596 postów
  • Wiek: 25
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaPruszków/Warszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 31 sierpień 2013 - 22:51

Jutro pierwszy dzień leczenia na kokcydia.
Chcę opisać i swój przypadek, który zaczął się niewinnie i od miesiąca jest wszystko badane.
Po pierwsze, zaczęło się od Lilki, która, jak wszyscy myśleliśmy ma po prostu grzybka. Ale ten grzybek nie reagował na imaverol, nizoral, ani daktarin. W końcu przeprowadziliśmy pierwsze badania na kokcydia w Warszawie. Co okazało, się, że nie ma nic w kupach. Dalsze badania na grzyba też nic nie wykazały. Lilka była do tego stopnia 'brzydka' (chodzi tu o jej ciałko), że postanowiłyśmy z wet wprowadzić jej zastrzyki na pasożyty zewnętrzne, oraz dodatkowo kropelki na wzmocnienie sierści i skóry. Zadziałało, włoski zaczęły odrastać. Ale znowu w między czasie badań Lilki, powoli Fruzia zaczęła spadać z wagi. U niej był tylko wykryty niedobór wapna, chociaż mała wolała zdrapywać wapno i się w nim kąpać niż jeść. Tak więc, co tydzień byłam też i z Fruzią. Dopiero w zeszłym tygodniu wet zaleciła USG+badania na kokcydię u dr. Ryś (Zielona Góra). Bobki systematycznie zbieraliśmy od poniedziałku, do środy, a następnie wysłane zostały w czwartek. W piątek doszły, a my zrobiliśmy szybko przelew. Dzisiaj odebrałam wyniki i zdębiałam. Wszystkie prócz Fruzi mają kokcydia: Rózia: +++/++++, Lilka: +++/++++, Suzie: ++/++++, Franek:+/++++ i Zuzia: +++/++++. Przeraziłam się z początku... Dla mnie to była abstrakcja. Od razu pakowałam wszystkie do samochodu i do ogonka. Wet powiedziała, że nie ma się czym przejmować... Ale ja i tak dalej się trzęsłam. Kokcydia, to jednokomórkowce, które mogą być w sianku, jedzeniu, na gałązkach. Nawet tych kupnych. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że i Zuzia ma? Jest u mnie od zeszłego piątku, czyli 3 dni od kiedy przyjechała do mnie miała pobierane kupki. A takie natężenie szybko się nie pojawia. Nigdy nie miała styczności z tym co ja dawałam swoim potworom, bo właścicielka mieszkała w centrum Wawy i wolała kupować sama w zoologach jedzonko. Po prostu nie ufała tym, co ja daje swoim. Może miała rację?
Ale wracając do tematu. Jutro zaczynam leczenie. Fruzia prawdopodobnie też ma kokcydia, ale to nie mógł być czas, kiedy one wychodziły z kupą, bo skoro Franek ma, to i ona też musi mieć- skoro razem mieszkają, a Franek to jej syn i często jeszcze zagląda mu pod ogon i pomaga mu się czyścić (mimo, że on z nią walczy i fuka na nią).
Dostałam Furazolidon w syropie. Dodatkowo Lakcid osłonowo i na zwiększenie perystaltyki jelit Gaspriol. Zobaczymy jak to wszystko pójdzie, jestem załamana... Wet powiedziała, że zdarza się, że kokcydia powracają. Że trzeba dosyć często badać kupy (co pół roku). Czy wy, którzy mieliście styczność z kokcydiami badacie stwory?
Dodatkowo, z tego co się dowiedziałam, to kokcydia nie przechodzą na inne zwierzęta, tzn. nie przejdą na psy, czy koty- one pasożytują raczej na jelitach zwierząt roślinożernych...
  • 0

Rózia- Aksamitny Brąz (11.11.2011), Lilka- Beż Hetero (06.10.2012), Dolly- Tan Medium/Dark (24.06.2014), Ciri- White Ebony Violet Carrier i Dipsy- Standard Violet Carrier (25.07.2015), Ginny- Extra Dark Ebony (17.02.2016).

Suzie, Fruzia, Zuzia, biegajcie szczęśliwie za TM...


#59 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2014 - 12:59

A więc stało się i u mnie, nie wiem skąd, nie wiem jak :(
Wczoraj pojechałam do weta z Djangiem, gdyż od stycznia mial juz 3 razy biegunkę.
Przy badaniu bobków okazało się, że ma pojedyńcze kokcydia. Podobno jego biegunka nie jest spowodowana kokcydiami, bo jest ich za mało, żeby ją wywoływać. Więc pomijając to, nie miał żadnych objawów wskazujących na jakiekolwiek kokcydie. Aki tak samo, żadnej biegunki, futerko piękne, nie ropieją im oczka. Wet mówiła, że mieli duzo przypadkow, kiedy kokcydie nie miały żadnych objawów, a tylko na badaniach kontrolnych wychodziło, że szyszki mają dość zaawansowane kokcydia.
Całe szczęście, że poszłam do weta, i tak szybko wykryte zostały, więc mam nadzieję, że szybko wyleczymy.
Mam 2 maluszką dawać Bactrim
Django - 2 razy dziennie po 0,3 ml
Aki - 2 razy dziennie po 0,2 ml.
Poza tym oczywiście raz dziennie po pół ampułki Lakcidu.
Leczenie ma trwać 2 tygodnie, po tym czasie badanie kontrolne bobkow u obu.
Dodatkowo mam wywalić całą karmę, którą posiadam, kupić nową, i dawać im tylko granulat i sianko - nic innego - na czas leczenia - żadnych ziółek, przysmaków. Sama granulowo-siankowa dieta.
Mam nadzieję, że te 2 tygodnie wystarczy, i że kokcydia pójdą, precz !
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:

#60 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 05 luty 2014 - 17:34

Roksana , ja bym karmy nie wywalała, bo to bez sensu .
Kokcydia wg. mnie ( a miałam je u Duszka i wyleczyłam), jeśli już przynosimy do domu, to albo na gałązkach , albo w sianie i suszonkach (mam tu na myśli zioła liście i tak dalej), albo niestety na sobie - głównie na butach .Kokcydia to pierwotniaki bytujące przede wszystkim w kale , najczęściej roznoszą je ptaki ( głównie gołębie) ale i psy, koty , lisy itd ..... więc sama się nasuwa odpowiedz.... jeśli ptak na kupka na trawę, a my ją potem wysuszymy i damy w formie siana to mamy gotowy problem , w przypadku naszych kulek których większość diety bazuje niestety na suszonych trawach , liściach, ziołach itp. nie da się takiego problemu wykluczyć i tyle. To raz .
Dwa , nie rozumiem na jaki gwint Bactrim ? to jest antybiotyk, antybiotyki nie wybiją pierwotniaków, bo do tego używa się sulfonamidów . Ja Duszka leczyłam Baytrilem i fenbendazolem + odkażanie klatki i pokoju virkonem, oraz całkowita wymiana ( przed ostatnią dawką leków ) półek i wszystkiego drewnianego ( hamak gotowałam w garnku jak kiedyś pieluchy, bo było mi go żal wywalać).
Ja wygrałam z kokcydiami i Wam też się uda. Wywalanie karmy w niczym nie pomoże, nie wiemy skąd te pierwotniaki do kulek trafiły , równie dobrze to mogło być siano podawane dwa miesiące temu . Jeśli chcesz mieć pewność ,że to co masz w domu jest czyste, nagrzej piekarnik do 200 stopni , wyłącz i wsadź wysypane na coś jedzonko żeby się "wypiekło", kokcydii mróz nie wybija, ale gorąc tak .
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#61 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2014 - 17:54

Dusiu, tak zrobię, w sumie karmy juz prawie nie mialam i tak. Ale sianko czy suszki wypiekę raz jeszcze.
Co do Bactrimu, to w ulotce jest napisane, że to sulfonamid właśnie a nie antybiotyk. I widziałam na innych forach, że właśnie nim leczyli kokcydie u zwierzaczków.
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:

#62 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 05 luty 2014 - 18:02

Faktycznie, Bactrim jest sulfonamidem , my go używaliśmy ale przy gronkowcu u Duszka, nawet nie zwróciłam uwagi na to że to sulfonamid, wydawało mi się, że to antybiotyk. Nawet dzieci moje go dostawały przy silnych infekcjach , pewnie dlatego myślałam że tak właśnie jest .
Czyli okey, my leczyliśmy tak jak pisałam Baytrilem ( dla gołębi 2,5% ) i fenbendazolem .
Trudno mi się odnieść co do skuteczności w tej kwestii Bactrimu, miejmy nadzieję że szybciutko się upora z intruzami .
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia :-)
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#63 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2014 - 18:04

Tez mam nadzieję, że ten Bactrim da radę : Dzięki :*
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:

#64 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 05 luty 2014 - 18:06

Bardzo dobre działanie pierwotniakobójcze ma nagietek, jeśli chłopaki lubią podsuwaj im go teraz częściej i koniecznie sprawdzaj, czy nie tracą apetytu. Niestety leki podawane u szylek często powodują że nasi ulubieńcy jedzą mniej ,a czasem wręcz w ogóle przestają.
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#65 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 05 luty 2014 - 18:12

O kurcze, mam nadzieje, że będzie dobrze. Dobrze mi podsunelas z tym nagietkiem, nawet o tym nie pomyslalam :)
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:

#66 Snow.

Snow.

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 596 postów
  • Wiek: 25
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaPruszków/Warszawa
  • Województwo:Mazowieckie

Napisano 06 luty 2014 - 13:37

Bardzo długo się zbierałam z tym, ale chcę też napisać o kokcydiach wątrobowych, które niestety ale i u moich lasek się zdarzyły :(
Powiem wam tak: walka z kokcydiami wątrobowymi jest gorsza, mozolna i długo trzeba tępić to dziadostwo. Fruzia i Rózia walczyły z nimi aż miesiąc. Po drodze Fruzia miała robione USG i wyszło na nim, że wątróbka ma ślady żerowania pasożytów. To straszne, szczególnie, że wątroba do grudnia była leczona lekami. W końcu udało nam się, Fruzia pomimo spadku wagi (do 300g) wyszła z tego i dzisiaj waży już 460g :D
Co mogę polecić: na pewno przy lakcidzie uwaga, bo u mnie w dłuższym użytkowaniu spowodował zatwardzenie u Fruzi- przyjmowała bio-lapis, gasprid oraz dostała cykorię, która pomogła i po godzinie były kupsztale (była w ogonku akurat na kroplówce).
Stosowanie leków, na pewno powoduje poważne zmiany we krwi, dlatego doradziłabym po tygodniu pobrać krew na wszelki wypadek. Uwaga! u mnie po leczeniu, laski miały podleczoną wątrobę, bo niestety, ale miały za wysokie parametry wątrobowe...
Co usłyszałam od wet. dr. Wojtyś-Gajdy, to królikarze podają królikom cebulę i szczypior na zwalczenie kokcydii, spróbowałam raz podać sok ze szczypiora zmieszany z wodą (1:10ml), tylko moje spróbowały i kręciły główką, nie smakowało, albo zapach im nie pasował xD Na pewno pomagają w jakimś stopniu zioła, ale ostrożnie :)
Ah, Bactrim, to nie antybiotyk, ale silny lek, na pewno na receptę. Ale nie jest wpisany jako antybiotyk (farmaceutka mnie o tym poinformowała) i nie trzeba recepty wykupić w ciągu tygodnia :) Ja rozpoczęłam od łagodnego syropku, a gdy została Fruzia i Rózia, leczyłam dopiero bactrimem :)
  • 0

Rózia- Aksamitny Brąz (11.11.2011), Lilka- Beż Hetero (06.10.2012), Dolly- Tan Medium/Dark (24.06.2014), Ciri- White Ebony Violet Carrier i Dipsy- Standard Violet Carrier (25.07.2015), Ginny- Extra Dark Ebony (17.02.2016).

Suzie, Fruzia, Zuzia, biegajcie szczęśliwie za TM...


#67 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 10 luty 2014 - 16:11

A więc mamy (prawie) połowę leczenia za sobą. Mam nadzieję, że kokcydia umierają o ile juz nie umarły.
Dodatkowo - może kiedys się komuś przyda informacja - codziennie czyszczę wolierkę , podłogi i biurko (czyli miejsca gdzie szyszki biegają)- centymert po centymetrze- myjką parową. Wyczytałam, że kokcydie giną w temp. powyżej 100 stopni celcjusza. Więc robię to codziennie, żeby przynajmniej się nie mnożyły.
Dodatkowo, pod koniec leczenia (myślę poniedziałek - wtorek w przyszlym tygodniu) - będę odkażać wszystko płynem - Nobactel (wolierę, podłogi, dywan, no wsio...). Nobactel nie niszczy drewna, ani ocynkowanej siatki i ulega w ponad 90% biodegradacji - a więc w przypadku woliery dla mnie jest to "wybawienie". Pisałam do producenta, jak użyć preparatu (kiedy już wirus panuje), ponieważ w sumie konkretnej informacji nie znalazłam.
Dostałam odpowiedź :

"We wskazanym przypadku producent sugeruje użycie preparatu o stężeniu 5%, ale nie w obecności zwierzątka. Po 30 min proszę o zmycie dezynfekowanej powierzchni wodą. Dla celów profilaktycznych czynność tę należy powtórzyć po upływie 2 tyg. preparatem o stężeniu 2%."
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:

#68 Duszek

Duszek

    Tańczy jak mu szynszyle zagrają

  • Użytkownik
  • 1176 postów
  • Wiek: 46
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaChorzów
  • Województwo:Śląskie

Napisano 10 luty 2014 - 22:54

Zaciskam za Was mocno kciuki :) a jak szylki się czują na lekach ?
  • 0
Domiś
Dołączona grafika

Leoś
Dołączona grafika

Duszek [*] Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....

#69 Roksana

Roksana

    Patologicznie zaszynszylowany

  • Użytkownik
  • 636 postów
  • Wiek: 32
  • Płeć:Kobieta
  • LokalizacjaKostrzyn nad Odrą
  • Województwo:Lubuskie

Napisano 10 luty 2014 - 23:17

Dusiu, odpukać dobrze - jedzą, szaleją jak zawsze. Wczoraj Djangowi pojawily sie na chwilkę plastelinki ponownie, ale po ok 2 godzinach zniknely. Niestety, musze je lapac do leku, bo za nic nie potrafia sie przelamac, zeby jesc, ale widac, ze chca, podchodza, probuja, otrzepuje je, i uciekaja :lol:
  • 0
Dołączona grafika :serce:


Dołączona grafika :serce:





Zobacz podobne tematy z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Kokcydia, kokcydioza, śmierdzące bobki, biegunka, miękkie bobki

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych